poniedziałek, 11 sierpnia 2014

11: Nie odpuszcze sobie ciebie.

Harry
-Nie zrozum mnie źle, Harry, ale jest dla mnie za wsześnie na związek.
-Nie, nie rozumiem dlaczego! - uniosłem się trochę - Całujemy się, przytulamy, trzymamy się za ręce! Robimy to, co inne pary! Dlaczego więc nie możemy być parą?
Nie odpowiadała przez dłuższą chwilę. -Robimy to kiedy jesteśmy sami, lub w otoczeniu twojej rodziny. Jak zobaczyłeś moją kuzynkę w domu, to od razu stałeś się inny. Nie chcę być dziewczyną w ukryciu, zrozum.
Westchnąłem.
-Daj mi szansę, a pokaże ci, że się ciebie nie wstydzę.
-Za dużo wymagasz, Harry. - mruknęła i wtuliła się w moje ramie.
Ciągle odtwarzałem w głowie słowa, które mnie trochę poraniły. Musiałem jej pokazać, że mi zależy i nie jest zwykłą dziewczyną. Nie rozumiem nadal jej zachowania. Dzisiaj pocałowała mnie pierwsza.
-Dajesz mi sprzeczne sygnały - mruknąłem kiedy wchodziliśmy do restauracji, kupić lody - Jakie chcesz gałki?
-Miętową i czekoladową - mruknęła. Chyba była lekko wkurzona.
-Dwa razy poproszę - powiedziałem w stronę kasjerki.
Chwilę później otrzymaliśmy nasze zamówienia. Wyszliśmy na zewnątrz. Zajeliśmy jeden stolik. Oparłem się łokciami o stół.
-Jakie sprzeczne sygnały, Harry? - zapytała, gdy oparła się plecami o krzesło.
-Wczoraj odmawiasz związku, dziś piwrwsza mnie całujesz. Nie czaję już tego.
-Znasz moje zdanie, nie chcę związku.
-Jesteś lesbijką? - lekko się uśmiechnęła na to zdanie.
-Nie - zachichotała - Przyjaciele?
-Przyjaciele? - zapytałem zawiedziony.
-Z benefitami - otworzyłem szeroko oczy na jej słowa.
-A co będę z tego miał? - wzruszyła ramionami - Ale wiesz, że tacy przyjaciele, uhm, są od seksu, prawda?
-Harry, nie zależy mi na stracie dziewictwa z kimś wyjątkowym - wstała od stołu - Idziesz?
-Chcesz, żebym odebrał ci dziewictwo? - zmarszczyłem brwi, nadal nie wstałem od stolika.
-Ta, chcę tego spróbować - powiedziała.
-A ja chce związku! - wstałem od stolika.
-Czemu? Czemu ci tak na tym zależy?
-Zależy mi na tobie! Nie widzisz tego? Zabieram cię na spacerki i inne gówienka, żeby pokazać, że nie jesteś mi obojętna! Lubię cię dużo bardziej niż inne dziewczyny! Nie widzisz tego? Nie odpuszczę sobie ciebie! Nie potrafię! - podeszła do mnie i patrzyła prosto w oczy - Nie chce ślubu, chce po prostu spróbować w związku, pierwszym prawdziwym związku.
-Okej - zmarszczyłem brwi - Zgadzam się.
-Będziesz moją dziewczyną?! - prawie wrzasnąłem.
-Tak, Harry - uśmiechnęła się i pocałowała mój policzek - Czekałam aż się otworzysz i powiesz co ci leży na sercu.
Nie wiedziałem co powiedzieć.
-Podpuściłam cię - uśmiechnęła się dumnie.
*
Poniedziałek nastał szybko, pojechałem rano po Aby. Była gotowa i od razu wsiadła do auta. Z wielkimi uśmiechami kierowaliśmy się do szkoły. Gdy zaparkowałem, wysiedliśmy z auta, a ja od razu chwyciłem ją za rękę. Chciałem pokazać wszystkim, że jest moja. Przekroczyliśmy próg szkoły, a ludzie zaczęli szeptać między sobą. Podeszliśmy do grupki naszych znajomych. Wzrok Zayna od razu powędrował na nasze splecione palce.
-Jesteście razem? - zapytał, a ja dumnie pokiwałem głową na tak i objąłem ją ramieniem. Mia wydawała się być zazdrosna. Summer też nie wydawała się być zadowolona.  Reszta grupy miała obojętne to czy jesteśmy ze sobą czy nie. Tylko Louis jedyny życzył nam szczęścia. Na przerwie obiadowej Abigail siedziała na moich kolanach i jadła sałatkę.
-I tak pewnie niedługo zerwią - odezwał się Zayn.
-O to się nie martw, Malik.
Abigail zdawała się w ogóle nie przejmować słowami chłopaka.
Do naszego stolika podeszła jedna z szarych myszek.
-Uhm, Harry? Pani Smith każe wam przypomnieć, że po lekcjach jest próba.
Pokiwałem głową i podziękowałem. Abigail po chwili zeszła z moich kolan i powiedziała, że idzie to łazienki. Summer poszła z nią.
-Poznałem kogoś - odezwał się Louis - Jest z collegu.
-Chłopak czy dziewczyna? - zapytał Liam.
-Dziewczyna, nazywa się Eleanor.
-Dziewczyna z collage'u! Zaszalałeś Tomlinson!
-Leci na ciebie? Dobra w łóżku? Zrobiłeś to w końcu? - pytał jak wściekły Niall.
-Zamknij się - warknął i spłonął rumieńcem.
-Louis w końcu zamoczył! - wrzasnął Liam.
Śmiałem się i poklepałem Louisa po placach.
-I jak było? Lepsze od masturbacji, nie?
Chłopak tylko pokiwał głową i zakrył twarz.
-Nie mówcie nikomu, dobra? Zwłaszcza ty, Niall.
Pokiwał głową i zajął się swoją kanapką.
-Ej, o jakiej próbie gadała tamta laska?
-Smith wzięła mnie do przedstawienia, nie chciałem tego, ale powiedziała że obleję półrocze, a to nie byłoby fajne. Zamiast roku w tej budzie, siedziałbym tu jeszcze  dwa lata.
Zgodzili się ze mną.
-Przychodzicie w środę na mecz? - odezwał się Niall.
-Właśnie! Kończymy sezon! Musicie być! - ekscytował się Louis.
-Gdzie musimy być? - zapytała Summer gdy usiadła obok swojego brata. Aby stała, trzymając dłonie na moich ramionach.
-Na meczu, kończymy sezon - mruknął Niall.
-Ja będę, a ty Abigail? - spytała.
-Ta, myślę, że też. Skoro Harry gra. - wzruszyła ramionami, a Niall wybuchnął śmiechem. O nie, zaczyna się. - Co? - zapytała ze śmiechem.
-On? - zapytał przez śmiech - Trener nie pozwolił mu być w drużynie, bo powiedział, że jest zbyt niezdarny.
Spuściłem głowę. Śmiałem się na to wspomnienie.
-Byłeś zbyt niezdarny, żeby w to grać? - zapytała nachylając się nade mną. Pokiwałem głową.
-Totalnie nic mu nie wychodziło - mówił Louis - O wszystko się przewalał, a jak miał kopnąć to piłka leciała w drugą stronę.
-Och, czemu mi o tym nie powiedziałeś? - spytała kładąc głowę na moje ramię. Wzruszyłem ramionami - Chętnie bym się pośmiała.
Nasze żarty przerwał nam dzwonek, oznajmiający, że zaraz będzie lekcja.
*
-Ale pani Jones!  - powiedziałem patrząc na scenariusz.
-Żadnego "ale" Alexandrze! Zrobisz projekt z Molly, albo spotkamy się na letniej szkole! - walnęła ręką o stół przy którym siedziałem.
-Dobra dzieciaki! Na dzisiaj koniec - odezwała się Smith - Spotykamy się jutro, postarajcie się czegoś poduczyć.
Spakowałem scenariusz do plecaka i czekałem na Abigail.
-Idziesz do mnie?  - zapytałem, a ona pokiwała głową na tak.
-Nie mam nic do roboty.
Złapałem ją za rękę i wyszliśmy.
Mknęliśmy ulicami, samochodem mojego taty i śpiewaliśmy piosenki z radia.
-Masz świetny głos jak śpiewasz - powiedzieliśmy równocześnie. Potem wybuchnęliśmy śmiechem.
Kilka minut później, siedzieliśmy na hamaku w moim ogrodzie przeglądając scenariusz. Głowa Abigail oparta była o moją klatkę.
-Sporo tu pocałunków - mruknąłem.
-Mówiłam, że są gorące sceny.
Zaśmiałem się i położyłem dłoń na jej biodrze.
-Wiesz, ubierasz się dość odważnie, jak na osobę która.. no wiesz co robi.
-Ubieram się tak, żeby ludzie nie pomyśleli, że coś jest nie tak i żeby nie wpieprzali się w moje życie.
-Rozumiem, gdybym wtedy w łazience tego nie odkrył to to w ogóle by mi przez myśl nie przeszło.
-No właśnie.
-Obiecaj, że tego nigdy już nie zrobisz.
-Dobrze. Obiecuję.

10: Moge cie o cos zapytac?

SZOK ŻE JUŻ 10 RODZIAŁ XDD 
Harry
Leżałem na brzuchu, na swoim łóżku. Przede mną leżał laptop. Czekałem na Abigail na skype, która poszła wziąć prysznic. Dostałem kilka wiadomości, dlaczego nie ma mnie na imprezie u Cary, ale je zignorowałem. Chciałem ten wieczór spędzić z Aby. Po około piętnastu minutach wróciła. Była w mokrych włosach i bez makijażu.
-Bez makijażu ci lepiej - mruknąłem.
-Może przez kamerkę - zachichotała - Szkoda, że cię tu nie ma. Obok mnie.
Do głowy wpadł mi pewien pomysł.
-Aby, jestem głodny. Idę po coś do kuchni.
Pokiwała głową, a ja odłączyłem laptopa od ładowania, żeby wkrótce się wyłączył. Założyłem moją ulubioną, fioletową bluzę od Jacka Willsa. Pogasiłem światła. Zbiegłem na dół i założyłem tam stare buty z nike. Złapałem kluczyki od auta taty i wyszedłem do garażu. Zaraz po tym wsiadłem do samochodu, przekręciłem kluczyk w stacyjce i wycofałem z podjazdu. Kierowałem się do domu babci Abigail. Kilkanaście minut później, parkowałem dwa domy dalej. Wyszedłem z auta, zamknąłem je i ruszyłem w stronę budynku. Kilka minut później, wchodziłem po drabinie, na balkon Aby. Miała uchylone drzwi. Siedziała na łóżku i robiła coś na laptopie.
-Komary ci powlatują - powiedziałem dosyć głośno.
-O mój jedyny Boże! Harry! - podskoczyła - Nigdy więcej mnie tak nie strasz! - wzięła poduszkę i nią we mnie rzuciła. Nie trafiła jednak i poduszka wyleciała na balkon. Ja natomiast podszedłem do niej i złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek.
-Co ty tutaj robisz? - zapytała patrząc mi w oczy.
-Powiedziałaś, że chciałabyś, żebym przyjechał.
-Nie - zmarszczyła brwi - Powiedziałam, że szkoda, że cię tu nie ma. Nie wspominałam nic o tym żebyś przyjechał.
-Trudno, już tu jestem - wziąłem jej laptopa i chciałem go odłożyć, ale coś przyciągnęło moją uwagę  - Nie wiedziałem,że masz twittera! - szybko wszedłem na jej profil.
-Nie! - ustała na łóżku i próbowała mi go zabrać, ja zaś czytałem tweety.
-Jego zielone oczy są takie piękne - czytałem na głos - Mogłabym w nie patrzeć godzinami! A jego głos i doleczki! Omfg!
-Przestań! - krzyknęła - Harry! Proszę!
-To o mnie? - zapytałem i oddałem jej laptop - Abigail!
-Tak! To o tobie! - zarumieniła się.
Uśmiech wkroczył na moje usta. Wiedziałem, że podobam się dziewczynom, ale nie myślałem, że aż tak na nie działam.
Podszedłem do niej, złapałem jej rumiane policzki i wpiłem się w jej wargi. Opadliśmy na łóżko. Jej ręka była teraz w moich włosach. Delikatnie za nie ciągnęła. Poczułem, że mój penis twardnieje. W moich myślach zaczęła pojawiać się naga Aby, która wije się pode mną, gdy ją zaspokajam. O kurwa, mój kutas chyba eksploduje. Byłem pewny, że Aby też to czuje. Zszedłem z pocałunkami na jej szyję, potem na dekolt.
-Przestań - powiedziała stanowczo, lecz zignorowałem to. Miałem taką chcicę, że nie panowałem nad sobą. - Stop! - warknęła i zepchnęła mnie z siebie. Usiadła.
Patrzyłem na nią zszokowany.
-Mia miała rację! - krzyknęła - Potrzebujesz dziewczyny, która będzie mogła cię zaspokoić! Ja taka nie jestem, nie jestem tą na jedną noc Harry!
-Wcale tak nie uważam - podniosłem się do siedzącej pozycji - Po prostu na mnie działasz i mnie poniosło! Przepraszam.
Patrzyła na mnie swoimi brązowymi oczami.
-Obiecuje, że to już się nigdy nie powtórzy.
-Obiecujesz?
-Przyrzekam.
*
Dwa dni później, czyli w niedzielę, kilkanaście godzin po naszej oficjalnej randce, stałem na ganku tymczasowego lokum Abigail. W mojej dłoni znajdowała się róża. Nie chciałem wchodzić balkonem. Nie chciałem się ukrywać. Zapukałem kilka razy do drzwi i czekałem. Minutę później w drzwiach stała kobieta koło sześdziesiątki.
-Dzień dobry, jest Abigail? - doskonale wiedziałem, że za mną nie przepada.
-Jak odczepiłeś się od mojej jednej wnuczki, to przyplątałeś się do drugiej? - zganiła mnie.
Kobieto! Ja tu przychodzę z ważnym kurwa pytaniem a ty po mnie jeździsz? Mówiłem sobie w myślach.
-Mógłbym ją prosić na chwilę? Proszę.
Niechetnie wpuściła mnie do środka. Musiałem czekać w holu. Zauważyłem, że Aby zbiegała ze schodów z uśmiechem na twarzy. Jej usta od razu znalazły się na moich.
-Zabieram cię gdzieś - mruknąłem.
-Musimy się wymknąć, póki babcia nie patrzy - obróciła się za  i pokazała, żebym wyszedł. Kilka minut później szliśmy za rękę do kawiarni. Abigail trzymała różę, którą dostała kilka minut wcześniej.
-Wczorajszy wieczór był cudowny.
Objąłem ją ramieniem, wspominając wczorajszy wieczór.
Siedzieliśmy w parku, przy stawie. Jednym światłem były lampy ustawione koło dróżki. Aby opierała się głową o moje ramię. Nasze dłonie były złączone.
-Mogę cię o coś zapytać? - odezwałem się.
Pokiwała głową.
-Um, wiem, że nie znamy się długo...  Ale jestem w tobie na pewno zauroczony. Nie wiem czy zakochany. Ale jestem gotów na związek. - odwróciłem głowę w jej stronę. Zrobiła to samo. Patrzyliśmy sobie w oczy. - Będziesz moją dziewczyną?

9: Umow sie ze mna.

Mi się miło pisało przy:
• What You Wanted - One Republic  • One - Ed Sheeran
• I'm A Mess - Ed Sheeran
• Tattooed Heart - Ariana Grande
to może wam będzie się przy tym miło czytać! <3
Abigail
-Co? - szepnęłam
-Nic, zapomnij o tym.
Ominął mnie.
-To może się zauroczyłeś w niej! - krzyknęłam.
-Uwierz, że nie tylko ja - stał do mnie tyłem, szybko oddychał.
-Szczęściara - mruknęłam.
Odwrócił się do mnie.
-Umów się ze mną.
Otworzyłam oczy ze zdziwienia.
-Dlaczego?
-Pokażę ci dlaczego - podszedł do mnie i wpił się w moje wargi. Jego dłonie spoczęły na moich policzkach. Całowaliśmy się namiętnie. Oderwaliśmy się od siebie.
-Umów się ze mną - patrzył mi w oczy - Abigail - oparł swoje czoło o moje.
-Nie mogę - spuściłam wzrok - Przepraszam.
-Co? Dlaczego?
-Umówiłam się już z Edem, wybacz.
Odważyłam się spojrzeć w jego oczy. Widziałam w nich jedno wielkie rozczarowanie. Pokręcił głową.
-Jak spotkasz Louisa, powiedz mu, że poszedłem do domu.
-Ale...
Odsunął się ode mnie i odszedł.
Co ja zrobiłam.
Harry
Wpadałem do domu i od razu pobiegłem do mojego pokoju. Nie obchodziło mnie to czy ktoś w nim jest. Przebrałem ciasne spodnie, na luźne dresy. I położyłem się do łóżka. W tym momencie zachowywałem się jak baba. Ale po raz pierwszy, poczułem coś wyjątkowego do dziewczyny, a ona mnie odrzuciła. Jeśli tak wygląda miłość, to ja wcale jej nie chcę. Nie chce mieć dziewczyny, ani żony. Bóg wie kogo jeszcze!
-Harry? - usłyszałem głos mojej mamy - Skarbie, co się dzieje? - zapytała i przysiadła na łóżku. Pogładziła mnie po placach - Co się stało? - nie dawała za wygraną.
-Chyba miałaś rację - westchnąłem - Chyba się zakochałem.
-Och, skarbie! To dobrze, że się zakochałeś! - była podekscytowana - Już się bałam, że masz serce z lodu!
Zachichotałem.
-Ta, ale ona umawia się z Edem -odwróciłem się w jej stronę i usiadłem. Zrobiłem jej trochę miejsca. Zdjęła swoje kapcie i usiadła obok mnie. Starła kilka łez z moich policzków, nawet nie wiem kiedy wypłynęły.
-Pierwszy raz od kilku lat, widzę jak płaczesz - przyglądała mi się - Ale z naszym Edem? Abigail? - prychnęła - Edward!
-Mamo, nie! - prawie krzyknąłem.
-Co mamo? Śpieszę się.
-Gdzie? - zapytała.
-Muszę jechać po Aby, bo się z nią umówiłem - powiedział poprawiając włosy, a ja poczułem dziwne ukłucie w sercu.
-Dobrze, idź.
Kiedy wyszedł, od razu przytuliłem się do mojej mamy.
-Są jakieś sposoby, żeby się odkochać? - spytałem. Zaśmiała się tylko.
-Nie, słoneczko.
Mama bawiła się moimi włosami, tak jak za dawnych lat.
Abigail
Siedziałam w aucie Eda. W moich myślach ciągle był zawód na twarzy Harrego, kiedy powiedziałam mu o tym, że umawiam się dziś z jego bratem.
-Czemu nagle zmieniłaś zdanie i chcesz jechać do mnie?
-Podoba mi się twój dom i jakoś nie mam ochoty siedzieć w miejscu publicznym - skłamałam.
Pokiwał głową.
Kiedy znaleźliśmy się pod domem Eda od razu wystartowałam z auta i pobiegłam do domu Stylesów, minęłam panią Anne, rzuciłam ciche dzień dobry i wpadłam do pokoju Harrego. Leżał na łóżku z laptopem na kolanach. Spojrzał w moją stronę i zdziwił się. Podeszłam do jego łóżka, przysiadłam na nim i nachyliłam się, żeby złożyć delikatny pocałunek na jego ustach. Złapałam go za policzki, jego dłoń spoczęła na mojej dłoni.
-Umów się ze mną - szepnęłam - Chcę cię lepiej poznać.
-Dobrze - szepnął i wpił się w moje wargi.
Oderwaliśmy się od siebie ciężko dysząc, Harry przytulił mnie do siebie.
-O cholera! Twój brat!
-Nie przejmuj się nim - zdjął laptopa z kolan i przysunął mnie jeszcze bliżej - Uhm, czyli jesteśmy razem?
-Nie, Harry. Jeszcze nie. - spojrzałam w jego oczy - Pierw chcę cię lepiej poznać.
Pokiwał głową.
-Przepraszam za to co powiedziałem w szkole.
-Nie gadajmy o tym - zgodził się - Tylko więcej czegoś takiego mi nie rób.
*
Brat Harrego był wściekły, ale Harry nie pozwolił mu na mnie krzyczeć. To było słodkie z jego strony. Kiedy się zbierałam do domu chłopak zaproponował mi, że mnie odprowadzi. A więc szliśmy przez Holmes Chapel trzymając się za rękę, jak para, chociaż wcale nią nie byliśmy. Harry pokazał mi prawdziwego siebie. Wrażliwego, słodkiego chłopaka z poczuciem humoru, a nie to co jest w szkole. Arogancki buntownik. Obiecał, że postara się zmienić. I tak było. Nadszedł piątek. Harry zadzwonił do mnie dokładnie o siódmej czterdzieści jeden z pytaniem czy podwieźć mnie do szkoły. Zgodziłam się. Kilka minut później Harry czekał w swoim samochodzie po drugiej stronie ulicy. Krzyknęłam cioci i babci, że wychodzę i podbiegłam do auta. Wspięłam się na siedzenie i odjechaliśmy. Za pięć ósma przekroczyliśmy próg szkoły. Harry odprowadził mnie pod samą szafke i obdażył buziakiem w policzek. A wtedy ludzie zaczęli gadać. Bo przecież gwiazda szkoły, prowadza się z nową. Dzień leciał szybko, przerwę obiadową spędziliśmy u pani Smith, która rozdała nam scenariusze. Okazało się, że mam zagrać słodką Molly, a Harry buntowniczego Alexa. Scenariusz opowiadał o nastolatkach z dwóch różnych światów. Połączeni zostali nie tylko projektem z chemii lecz i silnym uczuciem. Harry po lekcjach całą drogę przeżywał swoją rolę.
-Nie chcę tego grać! - mruknął i oparł się o zagłówek, nie spuszczając wzroku z drogi.
-Ja też nie, ale nie chce też oblać roku.
-Chyba dwóch miesięcy - droczył się ze mną.
-Wiesz o co mi chodzi - mruknęłam, chłopak zatrzymał auto pod domem babci.
-Um, wpadnę po ciebie jutro koło dwudziestej - pokiwałam głową - Odmawiam sobie imprezy, więc oby było warto - zachichotał.
-Napiszę - mruknęłam.
-A ja odpiszę - posłał mi uroczy uśmiech, wysiadłam z auta. Nie odjechał póki nie zniknęłam za drzwiami.
Harry
Wróciłem do domu z uśmiechem na twarzy. Brat boczył się na mnie, a mama radowała. Zdjąłem trampki i wdrapałem się po schodach. Dotarłem do siebie i od razu sprawdziłem telefon. Narazie nie miałem wiadomości od Aby. Rzuciłem telefon na łóżko i przebrałem się w dresy i biały t-shirt. Telefon zawibrował a ja rzuciłem się na łóżko.
Sms'y mnie męczą, masz może skype? Scenariusz nie jest najgorszy, może być ciekawie. Jest kilka gorących scen, haha. xoxo
Uniosłem brwi w zdziwieniu, że Aby ze mną flirtuje, odpisałem.
Harry_Styles96, z tobą na pewno będzie ciekawie :) x
I wtedy Harry pomyślał, że po raz pierwszy się zakochał. Zbyt silne uczucie, w tak krótkim czasie.

8: Nie obchodzi mnie to, co masz mi do powiedzenia.

Harry
Minęły trzy dni. Trzy cholerne dni, odkąd ostatni raz rozmawiałem z Abigail. Unika mnie w szkole.
Właśnie siedziałem na kanapie przed telewizorem z moim bratem. Dziękowałem Bogu, że wyszedł do toalety bez komórki i mogłem spisać sobie numer Abigail na telefon. Szybko zapisałem sobie jej numer i pokusiłem się, żeby zobaczyć we wiadomości. O kurwa, piszą ze sobą! Ostatnia wiadomość była od Aby. Byłem zaszokowany, zły i zazdrosny.
Masz dzisiaj czas? xoxo
Targały mną emocje, byłem wściekły na siebie, że tak ją potraktowałem.
-Co ty kurwa robisz? - usłyszałem za placami. Wstałem z kanapy.
-Dzięki za pomoc w walczeniu o dziewczynę! - poklepałem go w ramię.
-Nie staraj się braciszku i tak będzie moja - uśmiechnął się złośliwie.
-Jesteś dla niej za stary, kretynie.
Pokręcił tylko kpiąco głową i opuścił pomieszczenie. Ja natomiast wybrałem numer Aby i wyszedłem z domu, gdzie były szanse na podsłuchiwanie przez mojego brata.
Odebrała po sygnale.
-Tak? - w tym momencie cieszyłem się, że nie miała mojego numeru.
-Abigail, muszę ci coś powiedzieć.
-Nie obchodzi mnie to, co masz mi do powiedzenia!
-Abigail proszę! Spotkajmy się. Wiesz gdzie jest ta mała kawiarnia? Niedaleko od domu twojej babci.
-Ta, będę za dwadzieścia minut.
Rozłączyła się, a ja o mało co nie wybuchłem z radości.
Abigail
Siedziałam na zewnątrz i sączyłam przez słomkę lemoniadę. Zauważyłam Harrego, który szedł w moją stronę, miał na sobie czarne rurki i czarny sweter. Na jego widok moje serce przyśpieszyło. Wyglądał bardzo przyzwoicie. O cholera.
Po chwili dosiadł się do mnie.
-Cześć - mruknął - Dzięki, że się zgodziłaś.
-Streszczaj się - odpowiedziałam chłodno. Byłam dla niego chamska, mimo, że tego nie chciałam.
-Um, przepraszam - był zdenerwowany, bawił się rękawem swojego swetra - Nie chciałem tak zareagować, po prostu... moi kumple, nie zrozumieli by tego, a z resztą nie myślałem logicznie wtedy.
Otworzył usta żeby jeszcze coś powiedzieć, ale kelner, który podszedł odezwał się pierwszy.
-Życzy pan sobie czegoś?
-Fantę i frytki poproszę.
Kelner odszedł a Harry znowu się odezwał.
-Ja.. Na prawdę Aby, przepraszam!
-Odpuść sobie Harry.
Wstałam i już miałam wychodzić, kiedy znów go usłyszałam.
-Abigail, proszę.
Pokiwałam przecząco głową i opuściłam teren kawiarni.
Kiedy byłam dalej, miałam nadzieję, że Harry idzie za mną dlatego się odwróciłam. Nikogo nie było, ale mogłam dostrzec, że nadal siedzi przy stoliku, z głową opartą na jednej ręce i z dłonią we włosach. Chciałam tam wrócić i go przytulić, ale moje nogi nie pozwoliły mi tego zrobić.
Harry
Do domu wróciłem załamany, że Abigail nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Mama była w kuchni, więc poszedłem do niej, bo nie widzieliśmy się cały dzień.
-Cześć - mruknąłem, podchodząc do lodówki.
-Cześć Harry - powiedziała ciepło - Jak w szkole?
-Nijak.
Odwróciła głowę w moją stronę i zmarszczyła brwi.
-Co się stało? - pokiwałem przecząco głową - Chodzi o dziewczynę?
Nie odezwałem się.
-Chodzi o Abigail, prawda? - zabrakło mi głosu - Mój mały Harry się zakochał! - pisnęła jak mała dziewczynka.
-Nie jestem mały, mamo - przytuliła się do mnie - I się nie zakochałem! Nie można zakochać się w dwa tygodnie!
Ona tylko się zaśmiała i odsunęła się.
-Chcesz herbaty? - pokiwałem głową na tak - Idź do salonu, zaraz przyjdę.
Mama zjawiła się kilka minut później z dwoma kubkami. Dosiadła się do mnie i poklepała mnie w udo.
-Jesteś markotny, mów co się dzieje.
To takie dziwne, że będę się zwierzał mojej matce. A może moja mama ma rację, może jestem zakochany.
*
Rano wstałem piętnaście po siódmej. Ledwo co zdążyłem do szkoły. Po pierwszej lekcji zaczepił mnie jeden z kujonów.
-Masz iść do pani Smith.
Zmarszczyłem brwi.
-Po co?
Wzruszył ranionami i odszedł. Ja natomiast skierowałem się do sali pani Smith.
-Witaj Harry - odezwała się kobieta. Byłem zdezorientowany, bo Abigail też tam była.
-Dzień dobry - mruknąłem - Po co pani mnie tu wezwała?
-Zdecydowałam, że ty i Abigail zagracie główne role w naszym przedstawieniu na początek lata.
-Co?! - zaśmiałem się głośno.
-Obserwuję cię od początku roku Harry i widzę, że masz zdolności aktorskie.
-A ja? Uczę się tu niecałe dwa tygodnie! - syknęła Aby.
-Jesteś słodką, śliczną dziewczyną! Idealnie pasujesz do tej roli!
Dowiedziałem się, że pierwsza próba w poniedziałek i jeśli się na niej nie stawię, obleję półrocze z zajęć artystycznych.
-Może to twoja sprawka? Chcesz się na mnie zemścić, czy jak?
-Co?! Dobrze widziałeś, że mi też to nie pasuje więc nie gadaj głupot!
Machnąłem ręką i odszedłem.
Dzień mijał szybko. Szedłem teraz na godzinną przerwę na lunch. Abigail siedziała przy naszym stoliku między Summer a Zaynem. Jeszcze jego brakowało. Doskonale wiem, że ona mu się podoba.
Nie odzywałem się, byłem pogrążony we własnych myślach.
Abigail
Harry nie zachowywał się tak jak zawsze. Był cichy i zamyślony.
-Co jest, Hazz? - Niall szturchnął go łokciem kiedy nie odpowiedział.
-Co? - zapytał.
Niall pokiwał tylko głową i uśmiechnął się.
-Harry się zakochał! - powiedział głośno, żeby cały stolik usłyszał.
-Co wy wszyscy, kurwa, macie z tym zakochaniem! Nie mam humoru i już! - oburzył się i wstał od stolika.
-Musi być nieźle wkurwiony.
-Lub zraniony - odezwała się Summer. 
Po chwili i ja się podniosłam, mówiąc, że idę do toalety. Ale tak na prawdę, ruszyłam za Harrym. Widziałam, że wychodzi na boisko. Wyszłam za nim. Na boisku były ledwo trzy dziewczyny, które po chwili gdzieś zniknęły. Harry uderzył pięścią w ścianę. Zaraz po tym oparł się o nią głową, zaciskając oczy. Podeszłam do niego.
-Co się dzieje? - zapytałam łagidnie.
-Nic co by cię obchodziło - syknął.
-Obchodzi mnie.
-Wczoraj mówiłaś co innego.
Odszedł od ściany i odwrócił się w moim kierunku. Jego spojówki były zaczerwienione. Na stołówce tego nie zauważyłam. Albo ćpał albo płakał. Nie widziałam, żeby trzymał jakiegoś skręta czy coś. Płakał. Czy to przeze mnie?
-Co się stało?
-To nie twoja cholerna sprawa! Idź stąd zanim kurwa wybuchnę.
-Nie pójdę dopóki mi tego nie powiesz! - nie tylko on potrafi krzyczeć.
-Jestem wkurwiony, bo każdy mi wmawia że się, kurwa, zakochałem!
-A zakochałeś się? - och, proszę powiedz nie.
-Nie!
-A byłeś zakochany?
-Nie! - zakpił.
-To skąd możesz wiedzieć jakie to uczucie?
Wzruszył ramionami.
-No właśnie, nie byłeś zakochany, nie wiesz jakie to uczucie, może nie dopuszczasz do siebie tej myśli?
-W dwa tygodnie nie można się zakochać, Abigail.
CO?!

7: Wiesz czego nienawidze bardziej od pajakow?

Harry
Obudziłem się wcześnie rano, przez ćwierkanie ptaków. Abigail leżała skulona, koc który otrzymała od mojej mamy leżał tylko na jej stopach. Koszulka lekko podwinęła się i odsłoniła jej biodra. Kilkanaście długich, czerwonych, różowych lub białych lini widniało na skórze. Nie mogłem się powstrzymać i pochyliłem się, żeby scałować jej rany. Zaczęła się lekko kręcić. Po chwili się obudziła. To miejsce musi być wyjątkowo delikatne.
-Co ty do cholery robisz?! - odskoczyła.
-Spokojnie, tylko cię całowałem. Wczoraj nie miałaś nic przeciwko.
Uśmiech wkroczył na moje usta jak pomyślałem o wczorajszym wieczorze. Tylko się całowaliśmy, ale to było bardziej wyjątkowe niż z jakąkolwiek dziewczyną.
-Ale całowałeś mnie tylko w usta - powiedziała i spuściła wzrok na swoje kolana.
-Przepraszam Aby.
Pokiwała głową i chwyciła swój telefon.
-Już dziewiąta, niedługo będę szła.
-Odwiozę cię, a teraz chodź na śniadanie.
Zostawiliśmy pościel. Ja schodziłem pierwszy.
-Uważaj.
Gdy była już wystarczająco nisko, chwyciłem ją nad biodrami.
-Berek! - krzyknęła kiedy była na ziemi. Patrzyłem jak ucieka.
-I tak cię złapię! - krzyknąłem i zacząłem ją gonić. Po chwili dogoniłem ją. Chwyciłem w tali i uniosłem, żeby potem zakręcić kilka razy. Głośno piszczała. A ja się śmiałem.

Edward
Pomagałem mamie w kuchni przygotować niedzielne śniadanie, na które przyjdzie Gemma. Dzisiaj mieliśmy jeszcze jednego gościa. Abigail. Słodka, niska dziewczyna, która mnie zainteresowała. Coś mnie do niej ciagnie. Mama stała przy oknie.
-Patrz jacy oni są słodcy - podszedłem do niej - Harry się w niej zakocha, mowię ci.
-Wątpię - mruknąłem - Sama widziałaś mamo, jakie on przyprowadzał dziewczyny.
-Mia nie była najgorsza.
Już miałem coś powiedzieć, ale zobaczyłem, że się całują. O kurwa. Zrobiłem się zazdrosny. To ja mam ją całować!
-Aw - gruchała mama - Może już są razem!
Co?! Nie!

Abigail
Weszliśmy weseli do domu, gdzie unosił się piękny zapach jedzenia. Umyliśmy ręce i udaliśmy się do jadalni. Harry zajął miejsce obok mnie. Do pomieszczenia wszedł mężczyzna.
-Dzień dobry - odparł.
-Dzień dobry, tato.
Ed także pojawił się w jadalni. Zajął miejsce obok swojego ojca, na przeciw mnie. Zarumieniłam się. Nie miał na sobie bluzy, więc zauważyłam, że ma rękaw z tatuaży. O cholerka.
Gdy przyglądałam się ojcu Harrego, dostrzegłam lekką podobiznę. Jednak Harry i Ed to bliźnkacy, nie wierzę, że Harry jest młodszy. I to o dwa lata! Mama chłopaków przyniosła całe jedzenie i zajęła wolne miejsce.

Objadłam się, ale nie żałuje tego. Wszystko było tak pyszne, że grzechem by było nie spróbować tego.
-A gdzie Gemma? - zapytał Harry.
-Zadzwonię do niej - powiedział tata Harrego i odszedł od stołu.
-Zosrajesz na obiedzie Aby?
-Nie, muszę już wracać. Babcia na mnie czeka. Ale dziękuję za śniadanie.
-Odwiozę ją - Harry z Edem powiedzieli równocześnie, kiedy wstałam od stołu.
-Ja to zrobię, Ed - mruknął Harry i odszedł od stołu.
Złapał moją rękę i wyszliśmy.

Siedziałam na wygodnym siedzeniu i przesłuchiwałam z Harrym najnowszy album 5sos, który Harry miał na iPodzie.
-Lubię twój akcent - powiedział i uśmiechnął się.
-Twój jest lepszy.
Podjechaliśmy pod dom i wysiadłam dziękując przy tym Harremu.

*

Następnego dnia wstałam o siódmej, ubrałam się i zjadłam śniadanie. O siódmej trzydzieści osiem wyszłam do szkoły nie czekając na Mię. Dwadzieścia minut później, wyciągałam podręczniki. Harry stał oparty o swoją szafke i gadał z Louisem, o ile się nie mylę i kilkoma kolegami. Postanowiłam podejść. Pocałowałam go w policzek. Stał zszokowany.
-Hej, um, wpadniesz dziś po szkole?
-Do ciebie? Chyba śnisz.
Blondyn parsknął.
Odeszłam, chowając dumę do plecaka.

Harry
Szedłem sam z Louisem na matmę.
-Nie miałeś udawać, że ją lubisz?
Poczułem się okropnie, że tak potraktowałem Abigail. Powierzyła mi swój sekret a ja tak ją potraktowałem.
-A co jeśli na prawdę ją lubię?
-Cholera, Harry! Spieprzamy z matmy i wszystko mi opowiadasz!
Pokiwałem głową.

Po chwili byliśmy w męskiej szatni od wfu, gdzie nikt nie wchodzi.
-No bo zawiozłem ją po plaży wtedy do domu no i zostałem u niej i okazała się świetną osobą. A jak wyszedłem to musiałem się wrócić bo zostawiłem kluczyki i coś odkryłem.
-Co? Masturbowała się?!
-Kurwa, Louis! To nie są żarty!
-Dobra! - uniósł dłonie w geście obrony - Gadaj!
-Ale jak komuś kurwa powiesz to cię zabije.
Pokiwał głowa.
-Cięła się.

Opowiedziałem mu resztę historii. Był na mnie zły.
-Kurwa, stary! Lubisz ją, zaczyna ci się podobać, a ty tak ją traktujesz?!
-To przez was!
-Przez nas?!
-Bo nie potrafię być sobą przy Niallu czy Liamie!
-Dobra, weź ją przeproś.
Pokiwałem głową. Po chwili, wyszliśmy, równo z dzwonkiem.

*

Aby cały dzień mnie unikała. Czekałem godzinę przed szkołą na nią. Kończyła później lekcje. W końcu ją dostrzegłem. Szła z Summer. Uśmiechała się.
Po cichu podszedłem i chwyciłem jej ramię.
-Pogadajmy.
Widać że nie chciała scen więc zgodzila się.
-Przepraszam Abigail.
Nie odpowiedziała.
-Aby, przepraszam.
-Wiesz czego nienawidze bardziej od pająków?
-Czego? - zapytałem marszcząc brwi.
-Ciebie!
Wrzasnęła, odwróciła się i pobiegła. Zabolało jak cholera.

I wtedy pomyślałem, że wcale nie chcę by odchodziła.

6: Jestes calkiem fajny.

Abigail
Po skończonej rozmowie z moją natrętną kuzynką, oparłam się wygodnie o siedzenie. Z radia leciały jakieś piosenki. Nie za bardzo interesowało mnie to, co leci dopóki nie usłyszałam pierwszych dźwięków 5 seconds of summer.
Cicho nuciłam sobie pod nosem, aż do refrenu.
-She looks so perfect standing there. In my American Apparel underwear - zaśpiewałam równocześnie z Harry'm. Spojrzałam na niego. Wzruszył ramionami.
-Jesteś ich fanem? - pokiwał głową na tak - Nie gadaj! - walnęłam go w ramię - Ja też!
-Zauważyłem.
-W życiu bym nie pomyślała, że jesteś fanem 5sos! - nie mogłam w to uwierzyć. Harry nie pasował mi do takiej muzyki.
-Mówiłem ci, że ich znam!
Nawet nie zauważyłam kiedy auto się zatrzymało pod ładnym białym domem. Widać, że postawienie budynku sporo musiało kosztować. Po chwili wysiadłam z samochodu i szłam obok Harry'ego do jego domu. Bawiłam się ramiączkiem od plecaka. Kilkanaście sekund później stałam w holu i rozglądałam się po pomieszczeniu.
-Mamo, już jestem - powiedział Harry - Chodź.
Zsunęłam moje trampki ze stóp i podążyłam za chłopakiem. Weszliśmy do salonu, na kanapie siedziała ciemnowłosa kobieta z książką w dłoniach. Harry nachylił się i pocałował kobietę w policzek. Aw jak słodko. 
-To jest Abigail - powiedział.
Kobieta uniosła brwi w zdziwieniu.
-Miło panią poznać.
Uśmiechnęła się ciepło. Harry szepnął jej coś na ucho a po chwili chwycił mnie za rękę i skierowaliśmy się na górę, do jego pokoju. Usiadłam na krześle przy biurku. Harry na swoim łóżku.
-Powiedz mi czemu to robisz. - myślałam, że już zapomniał.
-Robię co? - westchnął.
-Nie udawaj głupiej Aby - wstał i podszedł do mnie, oparł się o podłokietniki krzesła - Czemu się okaleczasz?
-Nie mogę ci powiedzieć - spuściłam wzrok na moje dłonie.
Pokiwał głową i wrócił na poprzednie miejsce. Siedzieliśmy w niezręcznej ciszy. Żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć.
Godzinę później oboje stwierdziliśmy że nie ma sensu siedzieć w ciszy. Harry uparł się żebyśmy poszli do ogrodu. Nie rozumiem dlaczego kazał mi wziąć poduszkę z jego łóżka, a on wziął kołdrę. Kazał mi zejść na dół i czekać na niego. Kiedy zeszłam na dół, zauważyłam wysokiego chłopaka. Przyglądałam mu się z ukrycia, dopóki się nie odwrócił. O cholera, czy Harry ma bliźniaka? Gdy chłopak zauważył, że mu się przyglądam ruszył w moim kierunku. Zdenerwowałam się. Kiedy chłopak był obok mnie, wyciagnął w moim kierunku dłoń.
-Edward - przedstawił się - Ale mów mi Ed.
Zarumieniłam się.
-Jesteś dziewczyną Harrego? - zapytał, a ja zaprzeczyłam.
-Abigail - mruknęłam.
Harry
Szedłem z pościelą którą wziąłem z pokoju gościnnego. Już miałem schodzić na dół kiedy dostrzegłem mojego brata, który rozmawiał z Aby. Cofnąłem się i wychyliłem głowę, żeby podsłuchać. Rozmawiali nie za głośno.
-Podasz mi swój numer? - usłyszałem. Nawet ja nie mam jej numeru! Obserwowałem nadal z ukrycia. Abigail radośnie przytaknęła głową. Ed dał jej swój telefon a ona wpisała coś w niego. Czy ja robię się zazdrosny?! Nie. Tak. Nie! Ale zdecydowanie musiałem to przerwać. Westchnąłem i zacząłem iść na dół.
-Przeszkadzam? - zapytałem sarkastycznie.
-Tylko gadamy, spoko.
Pokazałem głową na drzwi, dając znak Aby, że idziemy. Pożegnała się z moim bratem i wyszła za mną. Kierowaliśmy się do ogrodu. Chciałem jej coś pokazać.
Abigail
Szliśmy przez ciemny ogród. Nienawidzę ciemności!
-Ed to twój brat bliźniak? - zapytałam drżącym głosem.
-Nie, jest starszy o dwa lata.*
Pokiwałam tylko głową. Harry ustał i staliśmy pod wielkim drzewem, na którym był domek.
-Masz domek na drzewie?! - pisnęłam podekscytowana.
-Tak, zbudowałem go z tatą i bratem jak byłem młodszy.
Po kilku sekundach swoją pościel przekazał mi. Było jej tak dużo, że nie było widać mi głowy.
-Wejdę kawałek i ty mi do podasz, okej?
Pokiwałam głową, chociaż nie było mnie widać. Ale usłyszałam śmiech chłopaka.
-Dobra, daj. - uniosłam w trudem ręce. Zaraz po tym poczułam, że staje się lżejsze. Widać było mi głowę, jej! Harry wrzucił kołdrę do domku i po chwili wziął resztę. Gdy wrzucił wszystko, sam wszedł.
-Dasz radę wejść?
och, jakiś ty opiekuńczy.
-Tak.
Postawiłam jedną nogę na szczebelek i drugą, i zaczęłam wchodzić. Harry kucał przy wejściu i wyciągał rękę w moją stronę. Gdy byłam na tyle blisko, chwyciłam dłoń. Harry lekko mnie pociągnął, a ja zahaczyłam nogą o szczebelek i upadłam prosto na niego. Nasze twarze dzieliło kilkana centymetrów, a my wpatrywaliśmy się w siebie. Harry zaczął zbliżać swoją twarz do mojej patrząc na moje usta. Chciałam go pocałować. Jego piękne różowo-malinowe usta. Usłyszałam głośny huk. Podskoczyłam ze strachu.
-O mój Boże, co to było?!
-Harry! - ktoś krzyknął z dołu. Harry wstał i wychylił się, żeby zobaczyć kto to. - Mama wam to daje.
Czyli to tylko Ed. Ulżyło mi od razu.
Harry pojawił się obok mnie z koszykiem pełnym jedzenia.
Przez niezaistniały pocałunek między nami znów była niezręczna atmosfera.
-Przepraszam, że mój brat cię wystraszył.
-Nic się nie stało. - obserwowałam ciemną postać Harrego, jak szuka czegoś. Po sekundzie światło rozbłysło po całym domku.
-Jesteś pewien, że twój brat to nie twój bliźniak? - powiedziałam i podeszłam do niego. Zauważyłam, że na ścianie wisi fotografia. Dwóch chłopców i jedna dziewczynka.
-Tak, jestem pewien - zaśmiał się. Zauważył, że przyglądam się fotografii. - To ja - wskazał na małego blondynka. - To Ed, a to Gemma, moja siostra.
-Wszyscy jesteście mega podobni, jeju.
-A ty masz rodzeństwo? - zapytał i poszedł w stronę rozwalonej pościeli. Patrzyłam jak ją rozkłada na podłodze.
-Ta, przyszywane.
Pokiwał głową i już się nie odezwał. Ja rozglądałam się po domku. Było tam dużo zabawek.
-Kładź się. - powiedział i położył koszyk obok pościeli.
Szybko zdjęłam buty i położyłam na dwóch kołdrach i poduszce. Na prawdę nie wiedziałam po co. Nie wiedziałam gdzie się patrzeć, więc patrzyłam na sufit. I słusznie. Harry coś zrobił i kawałek dachu nade mną się rozsunął ukazując rozgwieżdżone niebo. Światła zgasły a Harry znalazł się obok mnie.
-Jak ty to zrobiłeś? - niemal wrzasnęłam.
-Nie ja, tylko mój tata. - zaśmiał się -Jest mechanikiem więc znaleźć się na takich rzeczach.
-Jeju, też tak chcę.
Harry 
Obserwowałem jak Aby z podekscytowaniem patrzy na niebo. Pierwszy raz przyprowadziłem tu dziewczyne, co jest aż do mnie nie podobne.  Zawsze mowiłem,  że to będzie moja skrytka jak laska mnie wkurzy. A ona nie będzie wiedziała gdzie jestem i będę mógł ochłonąć. Wyciągnąłem z koszyka kanapki z nutellą. Wręczyłem Aby jedną i popatrzyłem w górę. Niebo było dziś wyjątkowo przejrzyste.
-Nutella? - zapytała i zmarszczyła nos - Będę jeszcze grubsza.
Pokręciłem głową, byłem zirytowany.
-Jesteś chudziutka, widać ci kości.
-Jestem okropna, brzydka i gruba.
Usiadłem i obróciłem się w jej stronę.
-Przestań tak gadać, okej?  Jesteś piękna. - ups, co ja powiedziałem - Um... To znaczy... Ja... Um...  - jąkałem się jak małe dziecko, podrapałem się nerwowo po karku.
Zdecydowanie ją to rozbawiło.
-A ty jesteś całkiem fajny. - miło to słyszeć z jej ust.
-Masz na myśli fajny czyli seksowny? - pokiwałem brwiami.
-Fajny z charakteru, dopóki nie ma przy tobie znajomych.
To już nie jest takie fajne.
Leżeliśmy na kołdrach i nadal wpatrywaliśmy się w niebo pełne gwiazd. Niekiedy ktoreś z nas się odzywało. Cisza jednak była przyjemna.
-To przez ludzi.
-Huh? - nie wiedziałem o czym mówi.
-Przez ludzi się tnę. - zrobiło mi się jej szkoda - W szkole miałam różne problemy. Wyśmiewanie i takie tam. - zaśmiała się smutno - Wtedy też zaczęli mi mówić że jestem gruba. Skoro tak mówią to taka jest prawda. I się zaczęło, wymiotowanie, głodzenie i bieganie. Waga prawie się nie zmieniała. Doszło cięcie się.
Pokręciłem głową i usiadłem.
Pociągnąłem ją za rękę. Zrobiła to samo co ja, usiadła.
-Przykro mi - tylko tyle mogłem powiedzieć.
Przytuliłem ją, po chwili się odsunąłem i przywarłem do niej swoimi wargami. Odwzajemniła pocałunek.
I wtedy pomyślałem, że te usta mogę całować przez całe życie.

5:Chodz ze mna.

Abigail
Siedzieliśmy na moim łóżku i w ciszy jedliśmy to co Harry nam przygotował. Co jakiś czas zerkałam na chłopaka, a on na mnie. Czułam, że w tych momentach się rumienię. Została jedna kanapka a ja miałam wilczy apetyt. W tej samej chwilii ja i Harry sięgneliśmy do talerzyka. Moja dłoń spotkała się z jego dłonią. Od razu spojrzałam na niego, a on na mnie. Miał piękne zielone oczy. 
-Weź - odezwał się. 
Pokręciłam głową. 
-Ty weź. 
Teraz on pokręcił głową na nie. Zaśmiałam się delikatnie. 
-To może, ja zjem pół i ty pół? - zabrał głos.
-Okej -zgodziłam się i chwyciłam kanapkę, szybko zjadłam swoją połowę i oddałam chłopakowi. Uśmiechnął się delikatnie, a ja patrzyłam na niego. 
*
Po tym jak Harry opuścił dom mojej babci ja poczułam się niezwykle ciężka i przejedzona. Szybko opuściłam mój pokój, idąc do łazienki, pierw biorąc ze sobą moją koleżankę. Żyletkę.Zamknęłam się w toalecie upewniając się, że drzwi są zamknięte. Zapaliłam światło i wzięłam szczoteczkę do zębów. Uklękłam obok toalety, włożyłam szczoteczkę do ust. Po chwili zwróciłam cały posiłek. Następnie odsunęłam dresy i przejechałam kilka razy żyletką po skórze biodra. Za chwilę zrobiłam to z drugiej strony. Od razu poczułam się lepiej. Muszę schudnąć. Dużo schudnąć. 
Harry
Szedłem już do auta, po tych kilku godzinach śmiechu i poznawania siebie stwierdziłem że jest całkiem fajna. Chciałem wyciągnąc klucze z kieszeni spodni, ale ich tam nie było. Musiałem je zostawić na komodzie w pokoju Aby razem z telefonem i portfelem. Szybko pomaszerowałem do domu jej babci i wszedłem jak do siebie. Wspiąłem się po schodach i dotarłem do pokoju Abigail. Gdy wszedłem pokój okazał się być pusty. Pewnie jest w łazience. Chwyciłem kluczyki i resztę moich rzeczy. Wyszedłem z pokoju, żeby jej nie przeszkadzać. Zobaczyłem że przez szparę spod drzwi ucieka światło. 
-Abigail? - mruknąłem i puknąłem w drzwi łazienki - To ja, Harry. Wziąłem tylko mo... - nie dokończyłem ponieważ usłyszałem odgłosy jakby ktoś wymiotował. - Abigail?! - podniosłem głos. 
Nikt nie odpowiedział. Zmarszczyłem brwi i stuknąłem w drzwi kilka razy. Odgłos wymiotowania ustał a w tle pojawiło się ciche szlochanie. 
-Aby! Otwórz! - krzyknąłem i walnąłem w drzwi - Cholera! Abigail, co ty tam robisz?! 
-Odejdź Harry! - krzyknęła - Zostaw mnie samą! - jej głos się załamał w połowie zdania. 
Jak dobrze mieć starszego brata* który nauczy cię otwierać drzwi innym kluczem. Wsunąłem klucz od mojego domu w drzwi łazienki. Zrobiłem kilka ruchów i drzwi się otworzyły. Bałem się je otworzyć do końca. Ale jaki byłby ze mnie facet gdybym nie pomógł dziewczynie. Bądź co bądź nie lubiłem jej dopóki jej nie poznałem. 
Otworzyłem drzwi i zobaczyłem skuloną Aby, która siedziała obok toalety. Na podłodze wokół niej walał się zakrwawiony papier toaletowy i żyletka oraz szczoteczka do zębów. 
-O mój Boże - szepnąłem i podbiegłem do niej. - Coś ty zrobiła? - zapytałem. Odchyliła głowę do góry, żebym mógł zobaczyć jej twarz. Miała podpuchnięte, załzawione i czerwone oczy. 
-Zostaw mnie Harry - szepnęła - Zostaw taką grubaskę. 
Pokręciłem z niedowierzaniem głową. Przytuliłem ją do siebie, a ona próbowała mnie odepchnąć. 
-Idź stąd! - syknęła, ale to zignorowałem. Po prostu klęczałem przy jej bezbronnym ciele i przytulałem do swojego ciała - Proszę zostaw mnie. - zrobiłem zupełnie odwrotnie, wziąłem ją na ręce. Znowu. Była lekka. Nie wiem jak mogła mówić że jest gruba. Wyszedłem z nią z łazienki i chciałem iść do jej pokoju lecz spotkałem Mię. 
-Co ty robisz? - zapytała - W dodatku z moją kuzynką?! 
-Nie twoja sprawa, zejdź z drogi - poczułem jak Abigail wtula się w moją szyję. Pewnie nie chciała, żeby jej kuzynka wiedziała o tym, co się stało. Kiedy Mia pozwoliła mi iść zaniosłem ją od razu do jej pokoju. Ułożyłem dziewczynę na łóżku. - Zaraz wrócę - powiedziałem i udałem się do łazienki, żeby posprząstać ten bajzel. 
Abigail 
Przeraziłam się kiedy usłyszałam że Harry jest w domu. Następnym razem muszę pozamekać wszystko. Nie tylko drzwi łazienki. Nie mogę uwierzyć w to, że Harry już wie! Pewnie rozgada teraz wszystkim w szkole że to robię. Oby nie. Chociaż historia lubi się powtarzać.
Chwilę po tym jak Harry wyszedl na jego miejscu pojawiła się Mia.
-Co Harry tutaj robi?! - warknęła i zamknęła drzwi - Harry nie jest chłopakiem dla ciebie, Aby. On potrzebuje dziewczyny, która będzie chętna na każdą noc. - spojrzałam na nią z uniesionymi brwiami. On nie wygląda na takiego. - Zayn jest tobą zainteresowany. Zayn tak, ale Harry nie.
Ledwo co powiedziała zdanie w moim pokoju zjawił sie Harry.
-Dzięki za zajęcie się moją kuzynką, teraz już możesz iść.
-Okej, zaraz wyjadę tylko powiem coś Abigail. W cztery oczy.
Moja kuzynka wzruszyła ramionami i opuściła pokój.
Patrzyłam na Harrego, a on usiadł na moim łóżku.
-Czemu to robisz? - zapytał ale nie otrzymał odpowiedzi. Siedzieliśmy w ciszy.
-Chodź ze mną - odezwał się.
-Nie znam cię na tyle dobrze, żeby ci zaufać. A co jeśli wywieziesz mnie do lasu i zgwałcisz? - chłopak zaśmiał się na moje słowa -  Już raz mnie pocałowałeś, skąd mam wiedzieć do czego teraz jesteś zdolny?
Na ustach chłopaka pojawił się niewinny uśmieszek.
-Ja? Zdolny do czegoś innego niż buziak?  - zaśmiał się sarkastycznie - Abigail, po prostu chodź, będę miał łapy przy sobie, chodź.
-Nie wiem Harry. Dopiero co odkryłeś mój sekret, a ja już mam z tobą iść?
-Proszę, poczujesz się lepiej. - woah, czy on mnie prosi? - Jeśli ci się nie spodoba to cię odwioze. I dam spokój, raz na zawsze.
-Okej - niechętnie się zgodziłam.
Uśmiech pojawił się na jego twarzy.
-W razie czego weź coś do spania i na jutro do ubrania.
-Po co?
-Zobaczysz - uśmiechnął się ukazując dołeczki. - Twoja ciotka wróciła, powiedz jej że idziesz um, do Summer na noc czy coś, wymyśl. Ja pójdę przeparkować, będę kilka domów dalej. Przyjdź. - powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Jesteś szalony - zaśmiałam się.
Harry
-Jesteś szalony - zaśmiała się.
Tylko przy tobie - pomyślałem. Wariuję, zdecydowanie przy niej wariuję.
*
Kilkanaście minut później stałem cztery domy dalej, przy moim samochodzie czekając na Aby. Na horyzoncie pojawiła się drobna postać. Dwie minuty później, otwierałem jej drzwi by spokojnie wspięła się na fotel. Po chwili jechaliśmy do wyznaczonego przeze mnie celu.
-Co jej powiedziałaś?
-Że Summer mnie zaprosiła żebym zapoznała się z jej koleżankami.
-Kupiła to?
Pokiwała głową.
-Tylko nie Mia. - powiedziała wyciągając telefon z kieszeni bluzy. -Gdzie jedziemy?
-Niespodzianka, skarbie.
Otworzyła szeroko oczy na moje słowa. Spojrzałem na nią.
I wtedy pomyślałem, że ma piękny kolor oczu.