poniedziałek, 11 sierpnia 2014

4: Nie placz, piekna

Harry 
Gdy zobaczyłem Abigail od razu się do niej uśmiechnąłem. Musi pomyśleć że ją lubię. Gdy chwyciła mój wzrok, nie odwzajemniła gestu, zakryła się bluzą. Coś ukrywała. A ja musiałem dowiedzieć się co.
Podszedłem do Louis'a żeby zapytać co sądzi o moim planie. W skrócie mu o nim opowiedziałem.
-Nie wiem czy to dobry pomysł Hazz - wzruszył ramionami - Spójrz jaka ona jest delikatna. - wskazał na Aby która chichotała z Zayn'a i Summer.
-Dobrze wiesz, że zawsze dostaję to czego chcę.
-Ale może ona nie chce żebyś wiedział? Nie chce nic mówić ale ona wydaje mi się.. miła. Nie łatwa jak tutejsze dziewczyny.
-Uwierz Lou, nie jest miła.
Wzruszył ramionami i ruszył do grupy, która szła w kierunku wody. Już miałem iść za nimi ale zauważyłem, że Abigail siada na ręcznik. Zdjęła tylko bluzę. Pewnie ma okres. Mimo wszystko podszedłem do niej.
Abigail 
Usiadłam na ręczniku i obserwowałam znajomych, którzy weszli dopiero co do wody. Chciałam do nich dołączyć lecz nie mogłam. Nie z moim tłuszczem na brzuchu i bliznami na biodrach.
-Nie idziesz? - usłyszałam znajomy głos. Podniosłam głowę do góry. Harry przyglądał mi się z uśmiechem na twarzy.
-Nie - powiedziałam krótko.
-Czemu? - zapytał i usiadł koło mnie na piasku.
-Nie musisz siedzieć ze mną z litości.
-Nie siedzę z tobą z litości, siedzę bo boję się że jak wejdę do wody to mój wielki penis się skurczy i nie wróci do odpowiedniego rozmiaru.
Zaśmiałam się.
-Ta, na pewno wielki, mhm.
-Chcesz sprawdzić? - zapytał gdy spojrzałam na niego.
Zachichotałam i pokręciłam przecząco głową.
Wstał i zdjął swoją koszulę. Wow, ale mięśnie! Och, jakie tatuaże!  Widziałam tylko kilka na jego ramieniu, ale te.. wow!
Wyciągnął dłoń w moim kierunku, żeby pomóc mi wstać. Nie chwyciłam jej.
-Nie boisz już się o swojego penisa?
Zaśmiał się głośno.
-Chodź!
Kiedy zaprzeczyłam, chwycił mnie tak jak w dniu imprezy i zaczął mnie nieść.
-Nie! - krzyknęłam - Odstaw mnie!
Widziałam jak tłuszcz wylewa mi się bokami.
-Harry! -pisnęłam jak zanurzył się do kolan -Wyjdź, błagam! -zanurzał się jeszcze bardziej. Woda była już przy moim tyłku mocząc spodenki.
-Masz okres? - śmiał się.
Po chwili poczułam, że jestem cała pod wodą. Szybko się wynurzyłam i zaczęłam wychodzić z wody. Gdy ciecz nie zasłaniała już mojego brzucha, zrobiłam to ja, moje ręce od razu powędrowały do brzucha.
Łzy zbierały się w moich oczach, tak szybko że po chwili moczyły już moje policzki.
-Aby! - zawołał Harry - Hej! Zaczekaj!
Ale ja nie chciałam czekać. Szybko zebrałam swoje rzeczy. Naciągnęłam na siebie bluzę i trampki. Już miałam wychodzić kiedy Harry złapał mnie za nadgarstek.
-Co się stało? - wyglądał na zmartwionego - Czemu płaczesz?
Próbowałam się wyrwać.
-Co tu się dzieje? - odezwał się Zayn. Och, dzięki ci Boże!
-Nic stary, możesz iść - syknął Harry, a ja już miałam się odezwać, ale Zayn podniósł ręce w geście obronnym i odszedł do Summer i Mii. Łzy jeszcze gorzej leciały z moich oczu.
-Nie płacz, piękna - szepnął i dotknął mojego policzka - Odwieźć cię?
Pokiwałam głową.
Harry 
Zmartwiłem się kiedy Abigail wyszła tak nagle z wody. Myślę, że gdyby miała okres nie płakałaby. Nie mam pojęcia czy to przeze mnie, ale jest mi jej szkoda. Gdy siedzieliśmy na ręcznikach zauważyłem że ma dołeczek w lewym policzku. Jej śmiech też był słodki. Jak cała ona! Stop! Harry, zapędzasz się! Jest piękna, nie bez powodu jej to powiedziałem. Okej, to do mnie nie podobne. Serio stop!
Siedzieliśmy w ciszy w moim aucie, a raczej mojego taty, ale mniejsza. Aby opierała się głową o szybę i kurczowo trzymała się bluzy.
-Powiesz mi czemu płakałaś?
Cisza.
Wzruszyłem ramionami. Nie będę naciskał.
Zajechaliśmy pod dom jej babci. Aby przerwała ciszę.
-Dzięki - powiedziała cichutko.
-Mogę wejść? - zapytałem i mentalnie dałem sobie w twarz.
Wzruszyła ramionami. Od razu wysiadłem z auta, zamknąłem je i podbiegłem żeby dotrzymać jej kroku. Weszliśmy na ganek. Abigail sprawdziła czy drzwi są otwarte. Po chwili wyciągnęła klucze i weszliśmy do środka.
Oboje udaliśmy się do jej pokoju.
-Harry jak chcesz tu siedzieć to idź i zrób nam herbatę i coś do jedzenia, błagam.
Zmarszczyłem brwi, chciałem zaprotestować ale jednak poszedłem do kuchni i zacząłem szperać w lodówce, wcześniej wdtawiając wode w czajnik. Po około piętnastu minutach wracałem na górę z tacką w dłoniach. Drzwi do jej pokoju otworzyłem łokciem.
Abigail siedziała na swoim łóżku ubrana w szare dresy i bordową bluzę z napisem 5SOS.
-Znam ten zespół! - ucieszyłem się. Ona spojrzała na mnie jak na idiotę. Wzruszyłem ramionami i wysiadłem obok niej, kładąc tackę z jedzeniem na moje kolana - Smacznego.
Uśmiechnęła się delikatnie.
I wtedy pomyślałem że ona ma na prawdę ładny uśmiech.
Dzięki za głosy i komentarze! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz