Abigail
Po skończonej rozmowie z moją natrętną kuzynką, oparłam się wygodnie o siedzenie. Z radia leciały jakieś piosenki. Nie za bardzo interesowało mnie to, co leci dopóki nie usłyszałam pierwszych dźwięków 5 seconds of summer.
Cicho nuciłam sobie pod nosem, aż do refrenu.
-She looks so perfect standing there. In my American Apparel underwear - zaśpiewałam równocześnie z Harry'm. Spojrzałam na niego. Wzruszył ramionami.
-Jesteś ich fanem? - pokiwał głową na tak - Nie gadaj! - walnęłam go w ramię - Ja też!
-Zauważyłem.
-W życiu bym nie pomyślała, że jesteś fanem 5sos! - nie mogłam w to uwierzyć. Harry nie pasował mi do takiej muzyki.
-Mówiłem ci, że ich znam!
Nawet nie zauważyłam kiedy auto się zatrzymało pod ładnym białym domem. Widać, że postawienie budynku sporo musiało kosztować. Po chwili wysiadłam z samochodu i szłam obok Harry'ego do jego domu. Bawiłam się ramiączkiem od plecaka. Kilkanaście sekund później stałam w holu i rozglądałam się po pomieszczeniu.
-Mamo, już jestem - powiedział Harry - Chodź.
Zsunęłam moje trampki ze stóp i podążyłam za chłopakiem. Weszliśmy do salonu, na kanapie siedziała ciemnowłosa kobieta z książką w dłoniach. Harry nachylił się i pocałował kobietę w policzek. Aw jak słodko.
-To jest Abigail - powiedział.
Kobieta uniosła brwi w zdziwieniu.
-Miło panią poznać.
Uśmiechnęła się ciepło. Harry szepnął jej coś na ucho a po chwili chwycił mnie za rękę i skierowaliśmy się na górę, do jego pokoju. Usiadłam na krześle przy biurku. Harry na swoim łóżku.
-Powiedz mi czemu to robisz. - myślałam, że już zapomniał.
-Robię co? - westchnął.
-Nie udawaj głupiej Aby - wstał i podszedł do mnie, oparł się o podłokietniki krzesła - Czemu się okaleczasz?
-Nie mogę ci powiedzieć - spuściłam wzrok na moje dłonie.
Pokiwał głową i wrócił na poprzednie miejsce. Siedzieliśmy w niezręcznej ciszy. Żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć.
Godzinę później oboje stwierdziliśmy że nie ma sensu siedzieć w ciszy. Harry uparł się żebyśmy poszli do ogrodu. Nie rozumiem dlaczego kazał mi wziąć poduszkę z jego łóżka, a on wziął kołdrę. Kazał mi zejść na dół i czekać na niego. Kiedy zeszłam na dół, zauważyłam wysokiego chłopaka. Przyglądałam mu się z ukrycia, dopóki się nie odwrócił. O cholera, czy Harry ma bliźniaka? Gdy chłopak zauważył, że mu się przyglądam ruszył w moim kierunku. Zdenerwowałam się. Kiedy chłopak był obok mnie, wyciagnął w moim kierunku dłoń.
-Edward - przedstawił się - Ale mów mi Ed.
Zarumieniłam się.
-Jesteś dziewczyną Harrego? - zapytał, a ja zaprzeczyłam.
-Abigail - mruknęłam.
Harry
Szedłem z pościelą którą wziąłem z pokoju gościnnego. Już miałem schodzić na dół kiedy dostrzegłem mojego brata, który rozmawiał z Aby. Cofnąłem się i wychyliłem głowę, żeby podsłuchać. Rozmawiali nie za głośno.
-Podasz mi swój numer? - usłyszałem. Nawet ja nie mam jej numeru! Obserwowałem nadal z ukrycia. Abigail radośnie przytaknęła głową. Ed dał jej swój telefon a ona wpisała coś w niego. Czy ja robię się zazdrosny?! Nie. Tak. Nie! Ale zdecydowanie musiałem to przerwać. Westchnąłem i zacząłem iść na dół.
-Przeszkadzam? - zapytałem sarkastycznie.
-Tylko gadamy, spoko.
Pokazałem głową na drzwi, dając znak Aby, że idziemy. Pożegnała się z moim bratem i wyszła za mną. Kierowaliśmy się do ogrodu. Chciałem jej coś pokazać.
Abigail
Szliśmy przez ciemny ogród. Nienawidzę ciemności!
-Ed to twój brat bliźniak? - zapytałam drżącym głosem.
-Nie, jest starszy o dwa lata.*
Pokiwałam tylko głową. Harry ustał i staliśmy pod wielkim drzewem, na którym był domek.
-Masz domek na drzewie?! - pisnęłam podekscytowana.
-Tak, zbudowałem go z tatą i bratem jak byłem młodszy.
Po kilku sekundach swoją pościel przekazał mi. Było jej tak dużo, że nie było widać mi głowy.
-Wejdę kawałek i ty mi do podasz, okej?
Pokiwałam głową, chociaż nie było mnie widać. Ale usłyszałam śmiech chłopaka.
-Dobra, daj. - uniosłam w trudem ręce. Zaraz po tym poczułam, że staje się lżejsze. Widać było mi głowę, jej! Harry wrzucił kołdrę do domku i po chwili wziął resztę. Gdy wrzucił wszystko, sam wszedł.
-Dasz radę wejść?
och, jakiś ty opiekuńczy.
-Tak.
Postawiłam jedną nogę na szczebelek i drugą, i zaczęłam wchodzić. Harry kucał przy wejściu i wyciągał rękę w moją stronę. Gdy byłam na tyle blisko, chwyciłam dłoń. Harry lekko mnie pociągnął, a ja zahaczyłam nogą o szczebelek i upadłam prosto na niego. Nasze twarze dzieliło kilkana centymetrów, a my wpatrywaliśmy się w siebie. Harry zaczął zbliżać swoją twarz do mojej patrząc na moje usta. Chciałam go pocałować. Jego piękne różowo-malinowe usta. Usłyszałam głośny huk. Podskoczyłam ze strachu.
-O mój Boże, co to było?!
-Harry! - ktoś krzyknął z dołu. Harry wstał i wychylił się, żeby zobaczyć kto to. - Mama wam to daje.
Czyli to tylko Ed. Ulżyło mi od razu.
Harry pojawił się obok mnie z koszykiem pełnym jedzenia.
Przez niezaistniały pocałunek między nami znów była niezręczna atmosfera.
-Przepraszam, że mój brat cię wystraszył.
-Nic się nie stało. - obserwowałam ciemną postać Harrego, jak szuka czegoś. Po sekundzie światło rozbłysło po całym domku.
-Jesteś pewien, że twój brat to nie twój bliźniak? - powiedziałam i podeszłam do niego. Zauważyłam, że na ścianie wisi fotografia. Dwóch chłopców i jedna dziewczynka.
-Tak, jestem pewien - zaśmiał się. Zauważył, że przyglądam się fotografii. - To ja - wskazał na małego blondynka. - To Ed, a to Gemma, moja siostra.
-Wszyscy jesteście mega podobni, jeju.
-A ty masz rodzeństwo? - zapytał i poszedł w stronę rozwalonej pościeli. Patrzyłam jak ją rozkłada na podłodze.
-Ta, przyszywane.
Pokiwał głową i już się nie odezwał. Ja rozglądałam się po domku. Było tam dużo zabawek.
-Kładź się. - powiedział i położył koszyk obok pościeli.
Szybko zdjęłam buty i położyłam na dwóch kołdrach i poduszce. Na prawdę nie wiedziałam po co. Nie wiedziałam gdzie się patrzeć, więc patrzyłam na sufit. I słusznie. Harry coś zrobił i kawałek dachu nade mną się rozsunął ukazując rozgwieżdżone niebo. Światła zgasły a Harry znalazł się obok mnie.
-Jak ty to zrobiłeś? - niemal wrzasnęłam.
-Nie ja, tylko mój tata. - zaśmiał się -Jest mechanikiem więc znaleźć się na takich rzeczach.
-Jeju, też tak chcę.
-Ed to twój brat bliźniak? - zapytałam drżącym głosem.
-Nie, jest starszy o dwa lata.*
Pokiwałam tylko głową. Harry ustał i staliśmy pod wielkim drzewem, na którym był domek.
-Masz domek na drzewie?! - pisnęłam podekscytowana.
-Tak, zbudowałem go z tatą i bratem jak byłem młodszy.
Po kilku sekundach swoją pościel przekazał mi. Było jej tak dużo, że nie było widać mi głowy.
-Wejdę kawałek i ty mi do podasz, okej?
Pokiwałam głową, chociaż nie było mnie widać. Ale usłyszałam śmiech chłopaka.
-Dobra, daj. - uniosłam w trudem ręce. Zaraz po tym poczułam, że staje się lżejsze. Widać było mi głowę, jej! Harry wrzucił kołdrę do domku i po chwili wziął resztę. Gdy wrzucił wszystko, sam wszedł.
-Dasz radę wejść?
och, jakiś ty opiekuńczy.
-Tak.
Postawiłam jedną nogę na szczebelek i drugą, i zaczęłam wchodzić. Harry kucał przy wejściu i wyciągał rękę w moją stronę. Gdy byłam na tyle blisko, chwyciłam dłoń. Harry lekko mnie pociągnął, a ja zahaczyłam nogą o szczebelek i upadłam prosto na niego. Nasze twarze dzieliło kilkana centymetrów, a my wpatrywaliśmy się w siebie. Harry zaczął zbliżać swoją twarz do mojej patrząc na moje usta. Chciałam go pocałować. Jego piękne różowo-malinowe usta. Usłyszałam głośny huk. Podskoczyłam ze strachu.
-O mój Boże, co to było?!
-Harry! - ktoś krzyknął z dołu. Harry wstał i wychylił się, żeby zobaczyć kto to. - Mama wam to daje.
Czyli to tylko Ed. Ulżyło mi od razu.
Harry pojawił się obok mnie z koszykiem pełnym jedzenia.
Przez niezaistniały pocałunek między nami znów była niezręczna atmosfera.
-Przepraszam, że mój brat cię wystraszył.
-Nic się nie stało. - obserwowałam ciemną postać Harrego, jak szuka czegoś. Po sekundzie światło rozbłysło po całym domku.
-Jesteś pewien, że twój brat to nie twój bliźniak? - powiedziałam i podeszłam do niego. Zauważyłam, że na ścianie wisi fotografia. Dwóch chłopców i jedna dziewczynka.
-Tak, jestem pewien - zaśmiał się. Zauważył, że przyglądam się fotografii. - To ja - wskazał na małego blondynka. - To Ed, a to Gemma, moja siostra.
-Wszyscy jesteście mega podobni, jeju.
-A ty masz rodzeństwo? - zapytał i poszedł w stronę rozwalonej pościeli. Patrzyłam jak ją rozkłada na podłodze.
-Ta, przyszywane.
Pokiwał głową i już się nie odezwał. Ja rozglądałam się po domku. Było tam dużo zabawek.
-Kładź się. - powiedział i położył koszyk obok pościeli.
Szybko zdjęłam buty i położyłam na dwóch kołdrach i poduszce. Na prawdę nie wiedziałam po co. Nie wiedziałam gdzie się patrzeć, więc patrzyłam na sufit. I słusznie. Harry coś zrobił i kawałek dachu nade mną się rozsunął ukazując rozgwieżdżone niebo. Światła zgasły a Harry znalazł się obok mnie.
-Jak ty to zrobiłeś? - niemal wrzasnęłam.
-Nie ja, tylko mój tata. - zaśmiał się -Jest mechanikiem więc znaleźć się na takich rzeczach.
-Jeju, też tak chcę.
Harry
Obserwowałem jak Aby z podekscytowaniem patrzy na niebo. Pierwszy raz przyprowadziłem tu dziewczyne, co jest aż do mnie nie podobne. Zawsze mowiłem, że to będzie moja skrytka jak laska mnie wkurzy. A ona nie będzie wiedziała gdzie jestem i będę mógł ochłonąć. Wyciągnąłem z koszyka kanapki z nutellą. Wręczyłem Aby jedną i popatrzyłem w górę. Niebo było dziś wyjątkowo przejrzyste.
-Nutella? - zapytała i zmarszczyła nos - Będę jeszcze grubsza.
Pokręciłem głową, byłem zirytowany.
-Jesteś chudziutka, widać ci kości.
-Jestem okropna, brzydka i gruba.
Usiadłem i obróciłem się w jej stronę.
-Przestań tak gadać, okej? Jesteś piękna. - ups, co ja powiedziałem - Um... To znaczy... Ja... Um... - jąkałem się jak małe dziecko, podrapałem się nerwowo po karku.
Zdecydowanie ją to rozbawiło.
-A ty jesteś całkiem fajny. - miło to słyszeć z jej ust.
-Masz na myśli fajny czyli seksowny? - pokiwałem brwiami.
-Fajny z charakteru, dopóki nie ma przy tobie znajomych.
To już nie jest takie fajne.
Obserwowałem jak Aby z podekscytowaniem patrzy na niebo. Pierwszy raz przyprowadziłem tu dziewczyne, co jest aż do mnie nie podobne. Zawsze mowiłem, że to będzie moja skrytka jak laska mnie wkurzy. A ona nie będzie wiedziała gdzie jestem i będę mógł ochłonąć. Wyciągnąłem z koszyka kanapki z nutellą. Wręczyłem Aby jedną i popatrzyłem w górę. Niebo było dziś wyjątkowo przejrzyste.
-Nutella? - zapytała i zmarszczyła nos - Będę jeszcze grubsza.
Pokręciłem głową, byłem zirytowany.
-Jesteś chudziutka, widać ci kości.
-Jestem okropna, brzydka i gruba.
Usiadłem i obróciłem się w jej stronę.
-Przestań tak gadać, okej? Jesteś piękna. - ups, co ja powiedziałem - Um... To znaczy... Ja... Um... - jąkałem się jak małe dziecko, podrapałem się nerwowo po karku.
Zdecydowanie ją to rozbawiło.
-A ty jesteś całkiem fajny. - miło to słyszeć z jej ust.
-Masz na myśli fajny czyli seksowny? - pokiwałem brwiami.
-Fajny z charakteru, dopóki nie ma przy tobie znajomych.
To już nie jest takie fajne.
Leżeliśmy na kołdrach i nadal wpatrywaliśmy się w niebo pełne gwiazd. Niekiedy ktoreś z nas się odzywało. Cisza jednak była przyjemna.
-To przez ludzi.
-Huh? - nie wiedziałem o czym mówi.
-Przez ludzi się tnę. - zrobiło mi się jej szkoda - W szkole miałam różne problemy. Wyśmiewanie i takie tam. - zaśmiała się smutno - Wtedy też zaczęli mi mówić że jestem gruba. Skoro tak mówią to taka jest prawda. I się zaczęło, wymiotowanie, głodzenie i bieganie. Waga prawie się nie zmieniała. Doszło cięcie się.
Pokręciłem głową i usiadłem.
Pociągnąłem ją za rękę. Zrobiła to samo co ja, usiadła.
-Przykro mi - tylko tyle mogłem powiedzieć.
Przytuliłem ją, po chwili się odsunąłem i przywarłem do niej swoimi wargami. Odwzajemniła pocałunek.
-To przez ludzi.
-Huh? - nie wiedziałem o czym mówi.
-Przez ludzi się tnę. - zrobiło mi się jej szkoda - W szkole miałam różne problemy. Wyśmiewanie i takie tam. - zaśmiała się smutno - Wtedy też zaczęli mi mówić że jestem gruba. Skoro tak mówią to taka jest prawda. I się zaczęło, wymiotowanie, głodzenie i bieganie. Waga prawie się nie zmieniała. Doszło cięcie się.
Pokręciłem głową i usiadłem.
Pociągnąłem ją za rękę. Zrobiła to samo co ja, usiadła.
-Przykro mi - tylko tyle mogłem powiedzieć.
Przytuliłem ją, po chwili się odsunąłem i przywarłem do niej swoimi wargami. Odwzajemniła pocałunek.
I wtedy pomyślałem, że te usta mogę całować przez całe życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz