Dwa miesiące. Tyle zostało do ukończenia przeze mnie pierwszej klasy liceum. Ale przez moje 'złe oceny' i 'niedobre zachowanie' moja chora matka wysyła mnie do Wielkiej Brytanii. Do jakiegoś Holmes Chapel. Ale to nie jest najgorsze. Wysyła mnie tam do babci i głupiej, wrednej ciotki oraz jej tępej córeczki. Rzygać mi się chce na samą myśl że mam zostać tam do zakończenia szkoły i miesiąc wakacji.
-Abigail wstawaj! - krzyknęła matka - Bo spóźnisz się na samolot! Rick nie będzie godzinami czekał!
Zwlokłam się z łóżka i pognałam do łazienki. Wykonalam poranne czynności i ubrałam się. Zeszłam na dół, gdzie na kanapie siedziała matka ze swoim chłopakiem, którego nienawidziłam tak bardzo jak mojej matki w tej chwili.
-Zbierajmy się - mruknęłam i wyszłam przed dom, gdzie stało auto Rick'a a w nim spakowane były moje walizki. Z trudem jest mi opuścić ciepłe Los Angeles do chlodnej Anglii.
-Abigail wstawaj! - krzyknęła matka - Bo spóźnisz się na samolot! Rick nie będzie godzinami czekał!
Zwlokłam się z łóżka i pognałam do łazienki. Wykonalam poranne czynności i ubrałam się. Zeszłam na dół, gdzie na kanapie siedziała matka ze swoim chłopakiem, którego nienawidziłam tak bardzo jak mojej matki w tej chwili.
-Zbierajmy się - mruknęłam i wyszłam przed dom, gdzie stało auto Rick'a a w nim spakowane były moje walizki. Z trudem jest mi opuścić ciepłe Los Angeles do chlodnej Anglii.
*
Na lotnisku w Manchesterze czekała na mnie kuzynka z jakimś chłopakiem. Szatynka od razu rzuciła mi się na szyję. Delikatnie poklepałam ją po plecach dając do zrozumienia że nie chce jej bliskości.
-Boże, Aby! - zlapała mnie za ramiona - Jak ty wydoroślałaś!
Pokiwałam głową.
-Ta, ty też się zmieniłaś - mruknęłam.
-Um, to jest Harry - pokazała na bruneta - Będzie dziś naszym kierowcą!
Ten dzień już jest tragiczny. A czeka mnie jeszcze kilka godzin jazdy na totalne zadupie.
-Boże, Aby! - zlapała mnie za ramiona - Jak ty wydoroślałaś!
Pokiwałam głową.
-Ta, ty też się zmieniłaś - mruknęłam.
-Um, to jest Harry - pokazała na bruneta - Będzie dziś naszym kierowcą!
Ten dzień już jest tragiczny. A czeka mnie jeszcze kilka godzin jazdy na totalne zadupie.
*
Siedziałam na tylnym siedzeniu w czarnym terenowym samochodzie. Jechaliśmy już dobre dwie godziny. Harry i Mia prowadzili jakąś głupią rozmowę na temat piątkowej imprezy. Kiedy mineliśmy znak miejscowości mi ulżyło, że to już koniec tej durnej podróży z durnymi ludźmi. Harry nie przypadł mi do gustu. Jest chamski i arogancki.
Zajechaliśmy pod niewielki dom. Odpięłam pas i wysiadłam. Otworzyłam bagażnik, żeby wyciągnąć dwie duże i jedną mniejszą walizkę. Oczekiwałam że Mia mi pomoże, lecz zawiodłam się, kiedy zobaczyłam że ona i Harry całują się. Ona przyparta do drzwi samochodu trzymając łapska na jego tyłku. Wzdrygnęłam się. Całowałam się już. Kilka razy, ale nie tak!
Kiedy odchrząknęłam oderwali się od siebie.
-Wejdź za chwilę, tak jak zawsze.
Wzięła jedną moją walizkę i szła do domu.
-Jesteście razem? - zapytałam
Pokiwała głową na tak.
Pokazała mi tymczasowe lokum i poszła do siebie.
Cóż, mogę stwierdzić że Harry był przystojny ale nie w moim typie. Z resztą on jest zajęty! Chodzi z moją kuzynką! O czym ja myślę?!
Zajechaliśmy pod niewielki dom. Odpięłam pas i wysiadłam. Otworzyłam bagażnik, żeby wyciągnąć dwie duże i jedną mniejszą walizkę. Oczekiwałam że Mia mi pomoże, lecz zawiodłam się, kiedy zobaczyłam że ona i Harry całują się. Ona przyparta do drzwi samochodu trzymając łapska na jego tyłku. Wzdrygnęłam się. Całowałam się już. Kilka razy, ale nie tak!
Kiedy odchrząknęłam oderwali się od siebie.
-Wejdź za chwilę, tak jak zawsze.
Wzięła jedną moją walizkę i szła do domu.
-Jesteście razem? - zapytałam
Pokiwała głową na tak.
Pokazała mi tymczasowe lokum i poszła do siebie.
Cóż, mogę stwierdzić że Harry był przystojny ale nie w moim typie. Z resztą on jest zajęty! Chodzi z moją kuzynką! O czym ja myślę?!
*
Usłyszałam ciche pukacie do drzwi. Pozwoliłam komuś wejść. Odwróciłam głowę, bo siedziałam tyłem do drzwi, żeby zobaczyć chłopaka z lokami na głowie.
-Hej - mruknął i usiadł na łóżku.
-Cześć.
-Więc.. jak ci się podoba? - zapytał
-Nie podoba.
Usłyszałam westchnięcie.
-Odwróć się jak do mnie mówisz. - warknął.
Odwróciłam głowę w jego stronę.
-Za kogo ty się uważasz?! Za moją matkę?! - prawie krzyknęłam.
Wstałam z podłogi rzucając koszulę spowrotem do walizki. Gdy siedział byłam wyższa o głowę lecz gdy ustał od razu poczułam się niziutka.
-A ty?! - syknął - Och, jestem panną z Ameryki! Jestem lepsza! - parodiował mój głos.
-Wcale tak nie uważam, głupi brytyjski chłopczyku.
Po tych słowach chłopak położył dłonie na moich policzkach i naparł swoimi ustami na moje.
-Nie kłam, głupia amerykańska dziewczynko.
Tym razem to ja wpiłam się w jego słodkie wargi. Wplotłam palce w jego włosy.
Całowaliśmy się, dopóki nie przerwał nam głos. Od razu od siebie odskoczyliśmy.
-Aby, masz może...
W drzwiach zobaczyłam zszokowaną Mię.
To będą ciekawe trzy miesiące.
-Hej - mruknął i usiadł na łóżku.
-Cześć.
-Więc.. jak ci się podoba? - zapytał
-Nie podoba.
Usłyszałam westchnięcie.
-Odwróć się jak do mnie mówisz. - warknął.
Odwróciłam głowę w jego stronę.
-Za kogo ty się uważasz?! Za moją matkę?! - prawie krzyknęłam.
Wstałam z podłogi rzucając koszulę spowrotem do walizki. Gdy siedział byłam wyższa o głowę lecz gdy ustał od razu poczułam się niziutka.
-A ty?! - syknął - Och, jestem panną z Ameryki! Jestem lepsza! - parodiował mój głos.
-Wcale tak nie uważam, głupi brytyjski chłopczyku.
Po tych słowach chłopak położył dłonie na moich policzkach i naparł swoimi ustami na moje.
-Nie kłam, głupia amerykańska dziewczynko.
Tym razem to ja wpiłam się w jego słodkie wargi. Wplotłam palce w jego włosy.
Całowaliśmy się, dopóki nie przerwał nam głos. Od razu od siebie odskoczyliśmy.
-Aby, masz może...
W drzwiach zobaczyłam zszokowaną Mię.
To będą ciekawe trzy miesiące.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz