Abigail
Siedzieliśmy na moim łóżku i w ciszy jedliśmy to co Harry nam przygotował. Co jakiś czas zerkałam na chłopaka, a on na mnie. Czułam, że w tych momentach się rumienię. Została jedna kanapka a ja miałam wilczy apetyt. W tej samej chwilii ja i Harry sięgneliśmy do talerzyka. Moja dłoń spotkała się z jego dłonią. Od razu spojrzałam na niego, a on na mnie. Miał piękne zielone oczy.
-Weź - odezwał się.
Pokręciłam głową.
-Ty weź.
Teraz on pokręcił głową na nie. Zaśmiałam się delikatnie.
-To może, ja zjem pół i ty pół? - zabrał głos.
-Okej -zgodziłam się i chwyciłam kanapkę, szybko zjadłam swoją połowę i oddałam chłopakowi. Uśmiechnął się delikatnie, a ja patrzyłam na niego.
*
Po tym jak Harry opuścił dom mojej babci ja poczułam się niezwykle ciężka i przejedzona. Szybko opuściłam mój pokój, idąc do łazienki, pierw biorąc ze sobą moją koleżankę. Żyletkę.Zamknęłam się w toalecie upewniając się, że drzwi są zamknięte. Zapaliłam światło i wzięłam szczoteczkę do zębów. Uklękłam obok toalety, włożyłam szczoteczkę do ust. Po chwili zwróciłam cały posiłek. Następnie odsunęłam dresy i przejechałam kilka razy żyletką po skórze biodra. Za chwilę zrobiłam to z drugiej strony. Od razu poczułam się lepiej. Muszę schudnąć. Dużo schudnąć.
Harry
Szedłem już do auta, po tych kilku godzinach śmiechu i poznawania siebie stwierdziłem że jest całkiem fajna. Chciałem wyciągnąc klucze z kieszeni spodni, ale ich tam nie było. Musiałem je zostawić na komodzie w pokoju Aby razem z telefonem i portfelem. Szybko pomaszerowałem do domu jej babci i wszedłem jak do siebie. Wspiąłem się po schodach i dotarłem do pokoju Abigail. Gdy wszedłem pokój okazał się być pusty. Pewnie jest w łazience. Chwyciłem kluczyki i resztę moich rzeczy. Wyszedłem z pokoju, żeby jej nie przeszkadzać. Zobaczyłem że przez szparę spod drzwi ucieka światło.
-Abigail? - mruknąłem i puknąłem w drzwi łazienki - To ja, Harry. Wziąłem tylko mo... - nie dokończyłem ponieważ usłyszałem odgłosy jakby ktoś wymiotował. - Abigail?! - podniosłem głos.
Nikt nie odpowiedział. Zmarszczyłem brwi i stuknąłem w drzwi kilka razy. Odgłos wymiotowania ustał a w tle pojawiło się ciche szlochanie.
-Aby! Otwórz! - krzyknąłem i walnąłem w drzwi - Cholera! Abigail, co ty tam robisz?!
-Odejdź Harry! - krzyknęła - Zostaw mnie samą! - jej głos się załamał w połowie zdania.
Jak dobrze mieć starszego brata* który nauczy cię otwierać drzwi innym kluczem. Wsunąłem klucz od mojego domu w drzwi łazienki. Zrobiłem kilka ruchów i drzwi się otworzyły. Bałem się je otworzyć do końca. Ale jaki byłby ze mnie facet gdybym nie pomógł dziewczynie. Bądź co bądź nie lubiłem jej dopóki jej nie poznałem.
Otworzyłem drzwi i zobaczyłem skuloną Aby, która siedziała obok toalety. Na podłodze wokół niej walał się zakrwawiony papier toaletowy i żyletka oraz szczoteczka do zębów.
-O mój Boże - szepnąłem i podbiegłem do niej. - Coś ty zrobiła? - zapytałem. Odchyliła głowę do góry, żebym mógł zobaczyć jej twarz. Miała podpuchnięte, załzawione i czerwone oczy.
-Zostaw mnie Harry - szepnęła - Zostaw taką grubaskę.
Pokręciłem z niedowierzaniem głową. Przytuliłem ją do siebie, a ona próbowała mnie odepchnąć.
-Idź stąd! - syknęła, ale to zignorowałem. Po prostu klęczałem przy jej bezbronnym ciele i przytulałem do swojego ciała - Proszę zostaw mnie. - zrobiłem zupełnie odwrotnie, wziąłem ją na ręce. Znowu. Była lekka. Nie wiem jak mogła mówić że jest gruba. Wyszedłem z nią z łazienki i chciałem iść do jej pokoju lecz spotkałem Mię.
-Co ty robisz? - zapytała - W dodatku z moją kuzynką?!
-Nie twoja sprawa, zejdź z drogi - poczułem jak Abigail wtula się w moją szyję. Pewnie nie chciała, żeby jej kuzynka wiedziała o tym, co się stało. Kiedy Mia pozwoliła mi iść zaniosłem ją od razu do jej pokoju. Ułożyłem dziewczynę na łóżku. - Zaraz wrócę - powiedziałem i udałem się do łazienki, żeby posprząstać ten bajzel.
Abigail
Przeraziłam się kiedy usłyszałam że Harry jest w domu. Następnym razem muszę pozamekać wszystko. Nie tylko drzwi łazienki. Nie mogę uwierzyć w to, że Harry już wie! Pewnie rozgada teraz wszystkim w szkole że to robię. Oby nie. Chociaż historia lubi się powtarzać.
Chwilę po tym jak Harry wyszedl na jego miejscu pojawiła się Mia.
-Co Harry tutaj robi?! - warknęła i zamknęła drzwi - Harry nie jest chłopakiem dla ciebie, Aby. On potrzebuje dziewczyny, która będzie chętna na każdą noc. - spojrzałam na nią z uniesionymi brwiami. On nie wygląda na takiego. - Zayn jest tobą zainteresowany. Zayn tak, ale Harry nie.
Ledwo co powiedziała zdanie w moim pokoju zjawił sie Harry.
-Dzięki za zajęcie się moją kuzynką, teraz już możesz iść.
-Okej, zaraz wyjadę tylko powiem coś Abigail. W cztery oczy.
Moja kuzynka wzruszyła ramionami i opuściła pokój.
Patrzyłam na Harrego, a on usiadł na moim łóżku.
-Czemu to robisz? - zapytał ale nie otrzymał odpowiedzi. Siedzieliśmy w ciszy.
-Chodź ze mną - odezwał się.
-Nie znam cię na tyle dobrze, żeby ci zaufać. A co jeśli wywieziesz mnie do lasu i zgwałcisz? - chłopak zaśmiał się na moje słowa - Już raz mnie pocałowałeś, skąd mam wiedzieć do czego teraz jesteś zdolny?
Na ustach chłopaka pojawił się niewinny uśmieszek.
-Ja? Zdolny do czegoś innego niż buziak? - zaśmiał się sarkastycznie - Abigail, po prostu chodź, będę miał łapy przy sobie, chodź.
-Nie wiem Harry. Dopiero co odkryłeś mój sekret, a ja już mam z tobą iść?
-Proszę, poczujesz się lepiej. - woah, czy on mnie prosi? - Jeśli ci się nie spodoba to cię odwioze. I dam spokój, raz na zawsze.
-Okej - niechętnie się zgodziłam.
Uśmiech pojawił się na jego twarzy.
-W razie czego weź coś do spania i na jutro do ubrania.
-Po co?
-Zobaczysz - uśmiechnął się ukazując dołeczki. - Twoja ciotka wróciła, powiedz jej że idziesz um, do Summer na noc czy coś, wymyśl. Ja pójdę przeparkować, będę kilka domów dalej. Przyjdź. - powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Jesteś szalony - zaśmiałam się.
Harry
-Jesteś szalony - zaśmiała się.
Tylko przy tobie - pomyślałem. Wariuję, zdecydowanie przy niej wariuję.
*
Kilkanaście minut później stałem cztery domy dalej, przy moim samochodzie czekając na Aby. Na horyzoncie pojawiła się drobna postać. Dwie minuty później, otwierałem jej drzwi by spokojnie wspięła się na fotel. Po chwili jechaliśmy do wyznaczonego przeze mnie celu.
-Co jej powiedziałaś?
-Że Summer mnie zaprosiła żebym zapoznała się z jej koleżankami.
-Kupiła to?
Pokiwała głową.
-Tylko nie Mia. - powiedziała wyciągając telefon z kieszeni bluzy. -Gdzie jedziemy?
-Niespodzianka, skarbie.
Otworzyła szeroko oczy na moje słowa. Spojrzałem na nią.
I wtedy pomyślałem, że ma piękny kolor oczu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz