poniedziałek, 11 sierpnia 2014

7: Wiesz czego nienawidze bardziej od pajakow?

Harry
Obudziłem się wcześnie rano, przez ćwierkanie ptaków. Abigail leżała skulona, koc który otrzymała od mojej mamy leżał tylko na jej stopach. Koszulka lekko podwinęła się i odsłoniła jej biodra. Kilkanaście długich, czerwonych, różowych lub białych lini widniało na skórze. Nie mogłem się powstrzymać i pochyliłem się, żeby scałować jej rany. Zaczęła się lekko kręcić. Po chwili się obudziła. To miejsce musi być wyjątkowo delikatne.
-Co ty do cholery robisz?! - odskoczyła.
-Spokojnie, tylko cię całowałem. Wczoraj nie miałaś nic przeciwko.
Uśmiech wkroczył na moje usta jak pomyślałem o wczorajszym wieczorze. Tylko się całowaliśmy, ale to było bardziej wyjątkowe niż z jakąkolwiek dziewczyną.
-Ale całowałeś mnie tylko w usta - powiedziała i spuściła wzrok na swoje kolana.
-Przepraszam Aby.
Pokiwała głową i chwyciła swój telefon.
-Już dziewiąta, niedługo będę szła.
-Odwiozę cię, a teraz chodź na śniadanie.
Zostawiliśmy pościel. Ja schodziłem pierwszy.
-Uważaj.
Gdy była już wystarczająco nisko, chwyciłem ją nad biodrami.
-Berek! - krzyknęła kiedy była na ziemi. Patrzyłem jak ucieka.
-I tak cię złapię! - krzyknąłem i zacząłem ją gonić. Po chwili dogoniłem ją. Chwyciłem w tali i uniosłem, żeby potem zakręcić kilka razy. Głośno piszczała. A ja się śmiałem.

Edward
Pomagałem mamie w kuchni przygotować niedzielne śniadanie, na które przyjdzie Gemma. Dzisiaj mieliśmy jeszcze jednego gościa. Abigail. Słodka, niska dziewczyna, która mnie zainteresowała. Coś mnie do niej ciagnie. Mama stała przy oknie.
-Patrz jacy oni są słodcy - podszedłem do niej - Harry się w niej zakocha, mowię ci.
-Wątpię - mruknąłem - Sama widziałaś mamo, jakie on przyprowadzał dziewczyny.
-Mia nie była najgorsza.
Już miałem coś powiedzieć, ale zobaczyłem, że się całują. O kurwa. Zrobiłem się zazdrosny. To ja mam ją całować!
-Aw - gruchała mama - Może już są razem!
Co?! Nie!

Abigail
Weszliśmy weseli do domu, gdzie unosił się piękny zapach jedzenia. Umyliśmy ręce i udaliśmy się do jadalni. Harry zajął miejsce obok mnie. Do pomieszczenia wszedł mężczyzna.
-Dzień dobry - odparł.
-Dzień dobry, tato.
Ed także pojawił się w jadalni. Zajął miejsce obok swojego ojca, na przeciw mnie. Zarumieniłam się. Nie miał na sobie bluzy, więc zauważyłam, że ma rękaw z tatuaży. O cholerka.
Gdy przyglądałam się ojcu Harrego, dostrzegłam lekką podobiznę. Jednak Harry i Ed to bliźnkacy, nie wierzę, że Harry jest młodszy. I to o dwa lata! Mama chłopaków przyniosła całe jedzenie i zajęła wolne miejsce.

Objadłam się, ale nie żałuje tego. Wszystko było tak pyszne, że grzechem by było nie spróbować tego.
-A gdzie Gemma? - zapytał Harry.
-Zadzwonię do niej - powiedział tata Harrego i odszedł od stołu.
-Zosrajesz na obiedzie Aby?
-Nie, muszę już wracać. Babcia na mnie czeka. Ale dziękuję za śniadanie.
-Odwiozę ją - Harry z Edem powiedzieli równocześnie, kiedy wstałam od stołu.
-Ja to zrobię, Ed - mruknął Harry i odszedł od stołu.
Złapał moją rękę i wyszliśmy.

Siedziałam na wygodnym siedzeniu i przesłuchiwałam z Harrym najnowszy album 5sos, który Harry miał na iPodzie.
-Lubię twój akcent - powiedział i uśmiechnął się.
-Twój jest lepszy.
Podjechaliśmy pod dom i wysiadłam dziękując przy tym Harremu.

*

Następnego dnia wstałam o siódmej, ubrałam się i zjadłam śniadanie. O siódmej trzydzieści osiem wyszłam do szkoły nie czekając na Mię. Dwadzieścia minut później, wyciągałam podręczniki. Harry stał oparty o swoją szafke i gadał z Louisem, o ile się nie mylę i kilkoma kolegami. Postanowiłam podejść. Pocałowałam go w policzek. Stał zszokowany.
-Hej, um, wpadniesz dziś po szkole?
-Do ciebie? Chyba śnisz.
Blondyn parsknął.
Odeszłam, chowając dumę do plecaka.

Harry
Szedłem sam z Louisem na matmę.
-Nie miałeś udawać, że ją lubisz?
Poczułem się okropnie, że tak potraktowałem Abigail. Powierzyła mi swój sekret a ja tak ją potraktowałem.
-A co jeśli na prawdę ją lubię?
-Cholera, Harry! Spieprzamy z matmy i wszystko mi opowiadasz!
Pokiwałem głową.

Po chwili byliśmy w męskiej szatni od wfu, gdzie nikt nie wchodzi.
-No bo zawiozłem ją po plaży wtedy do domu no i zostałem u niej i okazała się świetną osobą. A jak wyszedłem to musiałem się wrócić bo zostawiłem kluczyki i coś odkryłem.
-Co? Masturbowała się?!
-Kurwa, Louis! To nie są żarty!
-Dobra! - uniósł dłonie w geście obrony - Gadaj!
-Ale jak komuś kurwa powiesz to cię zabije.
Pokiwał głowa.
-Cięła się.

Opowiedziałem mu resztę historii. Był na mnie zły.
-Kurwa, stary! Lubisz ją, zaczyna ci się podobać, a ty tak ją traktujesz?!
-To przez was!
-Przez nas?!
-Bo nie potrafię być sobą przy Niallu czy Liamie!
-Dobra, weź ją przeproś.
Pokiwałem głową. Po chwili, wyszliśmy, równo z dzwonkiem.

*

Aby cały dzień mnie unikała. Czekałem godzinę przed szkołą na nią. Kończyła później lekcje. W końcu ją dostrzegłem. Szła z Summer. Uśmiechała się.
Po cichu podszedłem i chwyciłem jej ramię.
-Pogadajmy.
Widać że nie chciała scen więc zgodzila się.
-Przepraszam Abigail.
Nie odpowiedziała.
-Aby, przepraszam.
-Wiesz czego nienawidze bardziej od pająków?
-Czego? - zapytałem marszcząc brwi.
-Ciebie!
Wrzasnęła, odwróciła się i pobiegła. Zabolało jak cholera.

I wtedy pomyślałem, że wcale nie chcę by odchodziła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz