poniedziałek, 11 sierpnia 2014

8: Nie obchodzi mnie to, co masz mi do powiedzenia.

Harry
Minęły trzy dni. Trzy cholerne dni, odkąd ostatni raz rozmawiałem z Abigail. Unika mnie w szkole.
Właśnie siedziałem na kanapie przed telewizorem z moim bratem. Dziękowałem Bogu, że wyszedł do toalety bez komórki i mogłem spisać sobie numer Abigail na telefon. Szybko zapisałem sobie jej numer i pokusiłem się, żeby zobaczyć we wiadomości. O kurwa, piszą ze sobą! Ostatnia wiadomość była od Aby. Byłem zaszokowany, zły i zazdrosny.
Masz dzisiaj czas? xoxo
Targały mną emocje, byłem wściekły na siebie, że tak ją potraktowałem.
-Co ty kurwa robisz? - usłyszałem za placami. Wstałem z kanapy.
-Dzięki za pomoc w walczeniu o dziewczynę! - poklepałem go w ramię.
-Nie staraj się braciszku i tak będzie moja - uśmiechnął się złośliwie.
-Jesteś dla niej za stary, kretynie.
Pokręcił tylko kpiąco głową i opuścił pomieszczenie. Ja natomiast wybrałem numer Aby i wyszedłem z domu, gdzie były szanse na podsłuchiwanie przez mojego brata.
Odebrała po sygnale.
-Tak? - w tym momencie cieszyłem się, że nie miała mojego numeru.
-Abigail, muszę ci coś powiedzieć.
-Nie obchodzi mnie to, co masz mi do powiedzenia!
-Abigail proszę! Spotkajmy się. Wiesz gdzie jest ta mała kawiarnia? Niedaleko od domu twojej babci.
-Ta, będę za dwadzieścia minut.
Rozłączyła się, a ja o mało co nie wybuchłem z radości.
Abigail
Siedziałam na zewnątrz i sączyłam przez słomkę lemoniadę. Zauważyłam Harrego, który szedł w moją stronę, miał na sobie czarne rurki i czarny sweter. Na jego widok moje serce przyśpieszyło. Wyglądał bardzo przyzwoicie. O cholera.
Po chwili dosiadł się do mnie.
-Cześć - mruknął - Dzięki, że się zgodziłaś.
-Streszczaj się - odpowiedziałam chłodno. Byłam dla niego chamska, mimo, że tego nie chciałam.
-Um, przepraszam - był zdenerwowany, bawił się rękawem swojego swetra - Nie chciałem tak zareagować, po prostu... moi kumple, nie zrozumieli by tego, a z resztą nie myślałem logicznie wtedy.
Otworzył usta żeby jeszcze coś powiedzieć, ale kelner, który podszedł odezwał się pierwszy.
-Życzy pan sobie czegoś?
-Fantę i frytki poproszę.
Kelner odszedł a Harry znowu się odezwał.
-Ja.. Na prawdę Aby, przepraszam!
-Odpuść sobie Harry.
Wstałam i już miałam wychodzić, kiedy znów go usłyszałam.
-Abigail, proszę.
Pokiwałam przecząco głową i opuściłam teren kawiarni.
Kiedy byłam dalej, miałam nadzieję, że Harry idzie za mną dlatego się odwróciłam. Nikogo nie było, ale mogłam dostrzec, że nadal siedzi przy stoliku, z głową opartą na jednej ręce i z dłonią we włosach. Chciałam tam wrócić i go przytulić, ale moje nogi nie pozwoliły mi tego zrobić.
Harry
Do domu wróciłem załamany, że Abigail nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Mama była w kuchni, więc poszedłem do niej, bo nie widzieliśmy się cały dzień.
-Cześć - mruknąłem, podchodząc do lodówki.
-Cześć Harry - powiedziała ciepło - Jak w szkole?
-Nijak.
Odwróciła głowę w moją stronę i zmarszczyła brwi.
-Co się stało? - pokiwałem przecząco głową - Chodzi o dziewczynę?
Nie odezwałem się.
-Chodzi o Abigail, prawda? - zabrakło mi głosu - Mój mały Harry się zakochał! - pisnęła jak mała dziewczynka.
-Nie jestem mały, mamo - przytuliła się do mnie - I się nie zakochałem! Nie można zakochać się w dwa tygodnie!
Ona tylko się zaśmiała i odsunęła się.
-Chcesz herbaty? - pokiwałem głową na tak - Idź do salonu, zaraz przyjdę.
Mama zjawiła się kilka minut później z dwoma kubkami. Dosiadła się do mnie i poklepała mnie w udo.
-Jesteś markotny, mów co się dzieje.
To takie dziwne, że będę się zwierzał mojej matce. A może moja mama ma rację, może jestem zakochany.
*
Rano wstałem piętnaście po siódmej. Ledwo co zdążyłem do szkoły. Po pierwszej lekcji zaczepił mnie jeden z kujonów.
-Masz iść do pani Smith.
Zmarszczyłem brwi.
-Po co?
Wzruszył ranionami i odszedł. Ja natomiast skierowałem się do sali pani Smith.
-Witaj Harry - odezwała się kobieta. Byłem zdezorientowany, bo Abigail też tam była.
-Dzień dobry - mruknąłem - Po co pani mnie tu wezwała?
-Zdecydowałam, że ty i Abigail zagracie główne role w naszym przedstawieniu na początek lata.
-Co?! - zaśmiałem się głośno.
-Obserwuję cię od początku roku Harry i widzę, że masz zdolności aktorskie.
-A ja? Uczę się tu niecałe dwa tygodnie! - syknęła Aby.
-Jesteś słodką, śliczną dziewczyną! Idealnie pasujesz do tej roli!
Dowiedziałem się, że pierwsza próba w poniedziałek i jeśli się na niej nie stawię, obleję półrocze z zajęć artystycznych.
-Może to twoja sprawka? Chcesz się na mnie zemścić, czy jak?
-Co?! Dobrze widziałeś, że mi też to nie pasuje więc nie gadaj głupot!
Machnąłem ręką i odszedłem.
Dzień mijał szybko. Szedłem teraz na godzinną przerwę na lunch. Abigail siedziała przy naszym stoliku między Summer a Zaynem. Jeszcze jego brakowało. Doskonale wiem, że ona mu się podoba.
Nie odzywałem się, byłem pogrążony we własnych myślach.
Abigail
Harry nie zachowywał się tak jak zawsze. Był cichy i zamyślony.
-Co jest, Hazz? - Niall szturchnął go łokciem kiedy nie odpowiedział.
-Co? - zapytał.
Niall pokiwał tylko głową i uśmiechnął się.
-Harry się zakochał! - powiedział głośno, żeby cały stolik usłyszał.
-Co wy wszyscy, kurwa, macie z tym zakochaniem! Nie mam humoru i już! - oburzył się i wstał od stolika.
-Musi być nieźle wkurwiony.
-Lub zraniony - odezwała się Summer. 
Po chwili i ja się podniosłam, mówiąc, że idę do toalety. Ale tak na prawdę, ruszyłam za Harrym. Widziałam, że wychodzi na boisko. Wyszłam za nim. Na boisku były ledwo trzy dziewczyny, które po chwili gdzieś zniknęły. Harry uderzył pięścią w ścianę. Zaraz po tym oparł się o nią głową, zaciskając oczy. Podeszłam do niego.
-Co się dzieje? - zapytałam łagidnie.
-Nic co by cię obchodziło - syknął.
-Obchodzi mnie.
-Wczoraj mówiłaś co innego.
Odszedł od ściany i odwrócił się w moim kierunku. Jego spojówki były zaczerwienione. Na stołówce tego nie zauważyłam. Albo ćpał albo płakał. Nie widziałam, żeby trzymał jakiegoś skręta czy coś. Płakał. Czy to przeze mnie?
-Co się stało?
-To nie twoja cholerna sprawa! Idź stąd zanim kurwa wybuchnę.
-Nie pójdę dopóki mi tego nie powiesz! - nie tylko on potrafi krzyczeć.
-Jestem wkurwiony, bo każdy mi wmawia że się, kurwa, zakochałem!
-A zakochałeś się? - och, proszę powiedz nie.
-Nie!
-A byłeś zakochany?
-Nie! - zakpił.
-To skąd możesz wiedzieć jakie to uczucie?
Wzruszył ramionami.
-No właśnie, nie byłeś zakochany, nie wiesz jakie to uczucie, może nie dopuszczasz do siebie tej myśli?
-W dwa tygodnie nie można się zakochać, Abigail.
CO?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz